Kataklizm jest nieukniony

Nadciąga "morderca z kosmosu". Świat czeka chaos i śmierć

26.09.2019  16:32
Burza słoneczna i koniec świata? Planeta nie jest gotowa na nadciągający kosmiczny kataklizm
Burza słoneczna i koniec świata? Planeta nie jest gotowa na nadciągający kosmiczny kataklizm Fot: Pixabay.com

Nadciąga zabójcze zagrożenie z kosmosu! Burza magnetyczna 2019 o sile G2 uderzy w Ziemię pod koniec września. Chociaż to zjawisko to nie koniec świata, może mieć jednak dramatyczne konsekwencje dla ludzkości. A to dopiero początek, bo wkrótce może uderzyć w nas prawdziwa "kosmiczna bestia" i wywołać globalny chaos.

Burza magnetyczna stanowi poważne zagrożenie dla technologii na Ziemi i wpłynąć na ludzkie samopoczucie. Będzie się o tym można przekonać jeszcze w tym miesiącu. Laboratorium Astronomii Rentgenowskiej Słońca Instytutu Fizycznego Rosyjskiej Akademii ostrzega, że kosmiczny kataklizm, który posiada stopień G2 (w pięciostopniowej skali), uderzy w planetę 27-28 września..

Burza magnetyczna, wiatr słoneczny i zorze polarne

Nadciągająca burza magnetyczna będzie miała siłę określaną jako „średnią”. Jednak, gdy do ziemskiej atmosfery dotrze słoneczny wiatr wyrzucony przez gwiazdę w wyniku gwałtownych zmian pola magnetycznego, mogą pojawić się np. zakłócenia w telekomunikacji i problemy z telefonami komórkowymi. Radiozet.pl pisze, że burza może mieć negatywny wpływ na samopoczucie ludzi, powodując senność i bóle głowy.

Na niebie będzie można obserwować spektakularne zorze polarne o czym informuje mlive.com i przypomina, że w zeszłym miesiącu ziemska atmosfera również została zbombardowana przez wiatr słoneczny pędzący z prędkością 750 kilometrów na sekundę. Najgorsze dopiero jednak nadejdzie.

Zagrożenie z kosmosu

Ludzkość nie jest bezpieczna. Scientificamerican.com ostrzega, że Ziemia zostanie uderzona przez „super burze geomagnetyczne” nawet w ciągu najbliższej dekady i to katastrofa nieunikniona. Może to być potężniejszy kataklizm niż słynna burza magnetyczna z 1859 roku (Carrington Event).

Czeka nas globalny blackout, uszkodzenie satelitów i przerwy w dostawie prądu, co może wywołać chaos w wielu krajach. Zdaniem naukowców to znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz, niż uderzenie asteroidy i wybuch superwulkanu.

Jesteśmy o wiele bardziej zależni od urządzeń technologicznych niż wówczas i niż w 1989 roku. Gdyby teraz zdarzyło się zdarzenia Carringtona, na wiele dni na świecie zapanowałby chaos. Co dokładnie by się stało? Samoloty by nie startowały, komunikacja byłaby niemożliwa, stanęłyby fabryki. W wielu miejscach na świecie powrót do stanu sprzed burzy byłby długotrwały - ostrzega Mike Hapgood z brytyjskiej agencji RAL Space.

Przeczytaj więcej
Komentarze