18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Pogadali sobie

Jackowski miał upiorną wizję. Rozmawiał ze zmarłym

22.03.2021  20:50
Jackowski miał upiorną wizję. Rozmawiał ze zmarłym
Jackowski miał upiorną wizję. Rozmawiał ze zmarłym Fot: Karol Makurat/REPORTER

Krzysztof Jackowski zaskoczył swoich fanów wstrząsającą historią. Mrożące krew w żyłach zdarzenia były powiązane ze sprawą prowadzoną przez jasnowidza w 2017 roku. Jak twierdzi polski Nostradamus, udało mu się wtedy nawiązać kontakt z duchem!

Jasnowidz z Człuchowa w rozmowie z dziennikarzem Januszem Szostakiem opowiedział o sprawie, która do dziś nie daje mu spokoju.

Historia dotyczy 79-letniego Mariana Figla, który jesienią 2017 roku udał wybrał się na cmentarz wraz ze swoją żoną oraz szwagierką, gdzie mieli posprzątać groby bliskich. Podczas prac mężczyzna źle się poczuł, więc postanowił sam wrócić do domu. Jednak nigdy nie dotarł na miejsce. Po 9 dniach bezskutecznych poszukiwań przez policję, sprawą zajął się Krzysztof Jackowski.

Nie wiedziałem wówczas, że poszedł na cmentarz w towarzystwie dwóch kobiet. Skoncentrowałem się w swojej wizji najpierw na nim i zobaczyłem tego mężczyznę na cmentarzu, właśnie w towarzystwie dwóch kobiet, które patrzyły na niego pobłażliwie. Wtedy jeszcze myślałem, że może żyje - relacjonuje Jackowski.

Krzysztof Jackowski przyznaje, że sprawa początkowo sprawiała mu sporo problemów, przez co zaczął wątpić w swoje umiejętności. Jednak podczas jednej z wizji zauważył miejsce, w którym mógł przebywać 79-latek. Wytypowaną lokalizację sprawdził w mapach Google, a następnie wysłał ją synowi poszukiwanego mężczyzny.

Krzysztof Jackowski rozmawiał z duchem

Jak się okazało, Jackowski poprawnie wytypował lokalizację. Informację tę przekazał mu syn zmarłego. Polski Nostradamus jest pewien, że po rozwiązaniu sprawy nawiedził go duch 79-letniego Mariana Figla.

Poszedłem do piwnicy, aby rozpalić w piecu. […] W pewnym momencie aż mnie przeszyło, poczułem, że ktoś tam jest. Ja nie czułem lęku, miałem jednak silne poczucie, że ktoś mi towarzyszy. Oczywiście nie fizycznie. Zdałem sobie sprawę, że ja tego faceta przywołałem. Jego rodzina już go ma, jego ciało jest w kostnicy, ale dusza jest tu, w mojej piwnicy. I tak stojąc w tej piwnicy, zapytałem: „To teraz powiedz mi, jak się umiera?”. Wtedy skojarzyła mi się jakby wstążeczka z kokardą, taka jakby z dymu, jak mgiełka. I wówczas miałem poczucie słów, jakby mówił do mnie: „To takie nic, to kompletnie nie ma znaczenia. Śmierć nie ma znaczenia" - relacjonuje Jackowski.

Krzysztof Jackowski nie poinformował czy udało mu się wyciągnąć od ducha więcej informacji. Jednak jak podkreśla, ta historia na zawsze zostanie w jego pamięci.

Czytaj także
Przeczytaj więcej