18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Nowe doniesienia

Wirusolożka z Wuhan przemówiła. Ujawnia skąd wzięła się zaraza

30.06.2021  16:55
Wirusolożka przerwała milczenie o Wuhan
Wirusolożka przerwała milczenie o Wuhan Fot: David Herraez Calzada/Shutterstock

Zagraniczna badaczka z Instytutu Wirusologii w Wuhan przerywa milczenie. Danielle Anderson odniosła się do teorii dotyczących pochodzenia koronawirusa oraz opowiedziała o procedurach panujących w laboratorium. Chiński rząd ukrywał prawdę?

Danielle Anderson była jedynym zagranicznym pracownikiem laboratorium w Wuhan, Ekspertka od koronawirusów współpracowała z instytutem od 2016 r. do listopada 2019 roku. Jak twierdzi, podczas pracy nie zauważyła niczego niepokojącego, co mogłoby świadczyć o tym, że doszło do wycieku koronawirusa.

Gdyby ludzie byli chorzy, zakładam, że też byłabym chora – a nie byłam. Byłam testowana na koronawirusa w Singapurze, zanim zostałam zaszczepiona i nigdy go nie miałam - przekazała badaczka podczas rozmowy z Bloombergiem.

Anderson podkreśla, że było to "zwykłe laboratorium, podobne do wielu innych na świecie". Jej zdaniem spora część informacji przekazywanych przez media została podkolorowana, a prowadzone tam badania miały formę bardziej rutynową.

Skąd wziął się koronawirus?

42-letnia wirusolożka twierdzi, że w laboratorium utrzymywano najwyższy stopień bezpieczeństwa. Na terytorium obiektu obowiązywały ścisłe procedury, a każde wychodzenie z placówki wiązało się z koniecznością wzięcia prysznica chemicznego i osobistego. Co więcej, każdy naukowiec przed rozpoczęciem samodzielnej pracy musiał zaliczyć 45-godzinne szkolenie.

Jednak badaczka nie wyklucza możliwości wycieku wirusa z laboratorium, choć przyznaje, że szansa na to była niewielka.

Nie jestem na tyle naiwna, żeby powiedzieć, że absolutnie wykluczam taką możliwość - stwierdziła Anderson.

Andreson nie ukrywa, że ktoś z laboratorium mógł prowadzić badania nad stworzeniem superwirusa, po czym sam się zaraził, lecz nie ma na to żadnych dowodów.

Nie było plotek, a naukowcy plotkują o takich rzeczach. Z mojego punktu widzenia nie działo się wtedy nic nietypowego - dodała wirusolożka.

Raport WHO jasno wskazuje na odzwierzęce pochodzenie koronawirusa, choć część naukowców twierdzi, że dochodzenie zostało przeprowadzone w niewłaściwy sposób, a chiński rząd zataił większość kluczowych informacji. Zagadka z Wuhan nigdy nie zostanie w pełni rozwiązana?

Czytaj także
Przeczytaj więcej