Zwłoki córki traktowała jak żywe dziecko. Dwa tygodnie woziła je w wózku

Redakcja
10.12.2018  16:09
Zwłoki córki traktowała jak żywe dziecko
Zwłoki córki traktowała jak żywe dziecko Fot: Shutterstock

Córka Emmy Woodhouse zmarła w czasie porodu. Kobieta nie mogła pogodzić się z jej śmiercią, więc przez dwa tygodnie traktowała zwłoki jak żyjące dziecko.  

Emma i jej mąż Paul byli już rodzicami trójki dzieci, kiedy kobieta po raz kolejny zaszła w ciążę. Niestety, w 29-tygodniu pojawiły się poważne komplikacje i potrzebne było cesarskie cięcie. 

Tuż po zabiegu okazało się, że jedno z bliźniąt, których spodziewała się młoda mama, nie przeżyło porodu. Kobieta skorzystała więc z przysługującego jej prawa i zabrała zwłoki dziecka do domu, by godnie je pochować. 

Pożegnanie, które przysługiwało rodzinie w ramach tzw. "cooling cot", potrwało aż dwa tygodnie. W tym czasie Emma zajmowała się ciałkiem zmarłej córeczki jak żywym dzieckiem - ubierała je, zabierała na spacer, pokazywała rodzinie i przyjaciołom. Ciało córki tuliła do snu i z nim zasypiała, w międzyczasie czytała też dziecku bajki. 

Aby zwłoki nie zaczęły się rozkładać, Emma i Paul wkładali je do kosza Mojżesza i zamykali na noc w prosektorium - podaje Daily Mail. 

Po dwóch tygodniach rodzice postanowili pochować nieżyjącą córeczkę. Ciało dziewczynki skremowali, a urnę z prochami postawili w pokoju jej żyjącej siostry bliźniaczki. 

ZOBACZ TEŻ: Wieźli serce do przeszczepu dla dziecka. Kierowca blokował im drogę [WIDEO]

Przeczytaj więcej
Komentarze