Zamach smoleński

Macierewicz dalej szuka. 10 szokujących teorii na zamach smoleński

10.04.2019  15:22
10 teorii smoleńskich. Macierewicz dalej szuka
10 teorii smoleńskich. Macierewicz dalej szuka Fot: RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER

Od katastrofy rządowego samolotu TU-154 w Smoleńsku minęło już 9 lat, a podkomisja, badająca sprawę dalej nie wie, co się wydarzyło. Szefujący jej Antoni Macierewicz uparcie twierdzi, że doszło do zamachu i przedstawia kolejne teorie. A tych było już co najmniej kilka.

Co tak naprawdę wydarzyło się na pokładzie TU-154 10 kwietnia 2010 roku? Oficjalnie doszło do wypadku - a właściwie katastrofy. Niekorzystne warunki, błąd i zahaczenie o drzewo. Są jednak tacy, którzy twierdzą, że nigdy nie dowiemy się prawdy, są tacy, którzy zapewniają, że doszło do zamachu. Kto i dlaczego miałby go przeprowadzić?

Teorii na ten temat było już sporo. Większość to wynik prac komisji smoleńskiej kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Nie przeszkadza to jednak w tym, by jedna z drugą się wykluczały. Przedstawiamy kilka z nich.

Komisja smoleńska od 9 lat bada katastrofę TU-154 w Smoleńsku

1. Bomba i teoria parówki

Na pokładzie TU-154 doszło do wybuchu! To chyba najgłośniejsza i najpopularniejsza teoria zamachu.

Skąd ten pomysł? Doktor Grzegorz Szuladziński twierdził, że w samolocie musiała być bomba, a świadczą o tym pęknięcia kadłuba. Inny uczony, doktor Andrzej Ziółkowski z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN mówił, że na pokładzie doszło do nagłego wzrostu ciśnienia i samolot wybuchł.

Coś takiego widzimy, gdy gotujemy kiełbaski na śniadanie - powiedział i pokazał ludziom dwie popękane parówki.

2. Urwane skrzydło

To nie koniec teorii związanych z wybuchem. Inny ekspert Macierewicza, profesor Wiesław Binieda utrzymywał, że bomba była, ale nie wewnątrz samolotu, tylko na zewnątrz, na skrzydle.

Samolot Tu-154 był wyżej niż 50 metrów nad ziemią w chwili utraty skrzydła. To niemożliwe, by zderzył się z brzozą. Sądzimy, że na skrzydle umieszczono liniowy ładunek wybuchowy - mówił w rozmowie z "Polska The Times".

Dowody? Brak, ale jak powiedział Binieda "sądzimy" że do wybuchu doszło, bo - według podkomisji - skrzydło odpadło 50 metrów nad ziemią.

Biniedzie wtórował jego kolega Piotr Witakowski z AGH, który twierdził, że skrzydło podcięto piłą.

3. Trotyl i Gmyz

Przydomek dziennikarza Cezarego Gmyza "Trotyl" nie wziął się z powietrza, tylko z opracowanej przez niego teorii. W artykule "Trotyl na wraku tupolewa" twierdził bowiem, że w samolocie odnaleziono ślady materiałów wybuchowych.

Przez swoją teorię dziennikarz stracił pracę w "Rzeczpospolitej", stał się bohaterem zwolenników teorii o zamachu i zaczął współpracować z bardziej prawicowymi mediami.

Tymczasem zaledwie kilka tygodni temu media znów donosiły o trotylu. I uwaga, eksperci potwierdzają - ślady materiałów wybuchowych faktycznie zostały wykryte, ale wcale nie świadczy to o podłożeniu w samolocie bomby, a do wniosków tych doszli tak naprawdę już dawno, jeszcze na początku śledztwa.

Artykuł Cezarego Gmyza w "Rzeczpospolitej"

4. Puszka po energetyku dowodem na wybuch

Jak się ma puszka po napoju energetycznym do Smoleńska? Zależność tę wytłumaczył Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej. Zdaniem pana profesora TU-154 nie mógł rozlecieć się na tak wiele części w wyniku upadku. Dowody? Uderzył puszkę młotkiem, a ona się nie rozpadła, tylko zgniotła.

Obrębski twierdził, że na pokładzie musiało dojść do "wielopunktowego wybuchu".

5. Jeszcze jedna bomba. Tym razem termobaryczna

Bomba termobaryczna to chyba jedna z ciekawszych "bombowych" teorii. Zakłada ona, że polski TU-154 10 kwietnia bezpiecznie wylądował w Smoleńsku. Gdy koła maszyny dotknęły ziemi, na pokładzie doszło do bardzo małego wybuchu, którego skutkiem było rozpylenie łatwopalnej cieczy. Dopiero gdy ta rozprzestrzeniła się w samolocie, podpalił ją zapalnik i doszło do wielkiego wybuchu.

Dowody? Nikłe ilości cyrkonu w glebie.

6. Sztuczna mgła, hel i smog rozpylane przez Rosjan

Zamachu na polski rząd i prezydenta dokonali Rosjanie! To - po bombie - druga najpopularniejsza teoria. Podteorii jest kilka, między innymi rozpylenie sztucznej mgły.

Od początku, już w dniu katastrofy mówiono, ze warunki do lądowania TU-154 były niekorzystne. Gęsta mgła niemal całkowicie ograniczała widoczność, jednak pilot z jakiegoś powodu przystąpił do lądowania. 

W 2011 roku Antoni Macierewicz zapewniał, że mgła nie była naturalna. Nad Smoleńskiem nagle pojawiła się substancja rozpylona przez Rosjan!

Nagle wyszła mgła, mówią świadkowie. Nie wiemy skąd, nie było jej przecież w żadnej prognozie, nic jej nie zapowiadało, a nagle wszystko zostało zasłonięte - zapewniał.

Pojawiły się też głosy, że Rosjanie (rozkazy pochodzić miały z samej Moskwy) rozpylili nie mgłę, a hel. Substancja miała pojawić się na lotnisku i zmniejszyć siłę nośną samolotu. Skutki? TU-154 opadał zbyt szybko.

Z kolei Stefan Bromski (również z komisji Macierewicza) dowodził, że nad Smoleńskiem rozpylono sztuczny smog, po czym odpalono bombę.

Wrak TU-154

7. Brzoza pancerna i brzoza nieistotna

Jak niewielka brzoza mogła doprowadzić do rozbicia samolotu? Cóż, dla maszyn tych niebezpieczne są nawet ptaki, jednak zdaniem ekspertów komisji smoleńskiej, rosnące przy pasie startowym drzewo musiałoby być pancerne.

Co ciekawe, brzoza, o którą miał się rozbić samolot, miała być (teoria z 2013 roku) ścięta kilka dni przed katastrofą!

8. Wina Tuska!

Kto jest winny każdemu nieszczęściu jakie spotyka Polskę i Polaków? Od kilku lat tylko jeden człowiek - Donald Tusk.

W kwestii katastrofy - lub jak twierdzą niektórzy - zamachu smoleńskiego, polski polityk od początku do końca zaplanował go z Władimirem Putinem by pozbyć się prezydenta Kaczyńskiego i polityków PiS.

Dowody? Między innymi fakt, że wizyty Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku zostały rozdzielone i ówczesny premier nie leciał samolotem z pozostałymi przedstawicielami rządu.

Antoni Macierewicz

9. Rosjanie zepsuli samolot

Kolejna teoria zamachu to teoria celowego zepsucia samolotu. TU-154 serwisowany miał być przez firmę współpracującą z rosyjskimi służbami. Mechanicy dostali rozkaz - zamiast sprawdzić, czy wszystko działa, zepsuć maszynę. Inna wersja to wada fabryczna, o której mechanicy wiedzieli, a której mieli nie naprawiać.
Na obie teorie dowodów brak.

10. Rosjanie dobijali rannych

O tej teorii wielu mogło już zapomnieć. Zakładała ona, że części pasażerów udało się przeżyć katastrofę. Niestety, na miejscu byli rosyjscy żołnierze, którzy zamiast pomóc poszkodowanym - dobijali rannych.

W 2013 roku Macierewicz zapewniał:

Po latach badań mogę powiedzieć z olbrzymią dozą pewności i prawdopodobieństwa, że relacje o tym, że trzy osoby przeżyły, są wiarygodne.

Dowodów jak na razie nie znalazł, albo po prostu nie przedstawił.

Przeczytaj więcej
Komentarze