Śmiertelny skok na bungee. Nastolatka zginęła, bo instruktor mówił niewyraźnie

Redakcja
28.06.2017  15:58
Vera Mol bungee
Vera Mol bungee Fot: Facebook.com / Vera Mol, East News

Rzuciła się w przepaść myśląc, że lina jest już zabezpieczona.

Po dwóch latach w końcu wyjaśniono przyczyny tragedii Very Mol z 2015 roku. Do śmierci 17-letniej obywatelki Holandii miał pośrednio przyczynić się zły akcent hiszpańskiego instruktora skoków. Tuż przed wypadkiem, do stojącej na krawędzi mostu dziewczyny zawołał "no jump" (nie skacz), co zostało przez nią zrozumiane jako "now jump" (teraz skacz).

Jak podaje Independent.co.uk, sąd przy orzekaniu wyroku wziął pod uwagę kiepską znajomość angielskiego mężczyzny, do którego obowiązków należało zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim korzystającym z usług skoków na linie. Nie sprawdził też wieku Holenderki, mimo że bungee przeznaczone było tylko dla osób pełnoletnich.

 

Suma zaniedbań

Dramat odbył się na oczach grupy nastolatków, którzy przyjechali w sierpniu wraz z Verą do hiszpańskiej gminy Cabezón de la Sal (północny region Cantabrii). To na jej terenie znajduje się most, z którego skaczą miłośnicy sportów ekstremalnych. Jak się potem okazało, firma FlowTrack, organizująca skoki w tym miejscu, działała nielegalnie. Wykorzystywanie tego wiaduktu do szaleństw na bungee w Hiszpanii jest bowiem zabronione.

Dziewczyna o tym jednak nie wiedziała. Nie miała też pojęcia, że jako 17-latka nie ma prawa skorzystać z tej ryzykownej atrakcji. Mimo to instruktor pozwolił jej na skok. Wystarczyła tylko chwila nieuwagi, aby doszło do śmiertelnej pomyłki. Holenderka zdążyła założyć uprząż, ale koniec liny, do której została przypięta, nadal leżał bezwiednie obok. Gdy mężczyzna wydał niezrozumiałe polecenie, doszło do katastrofy.

Użycie błędnego sformułowania po angielsku "no jump" mogło być równie dobrze zrozumiane jako wyraźny sygnał do skoku przez ofiarę. Śmierci Very można było uniknąć, gdyby instruktor użył zwrotu "don't jump" - uzasadniał wyrok sąd w orzeczeniu (independent.co.uk).

Na ławie oskarżonych zasiadał też właściciel firmy FlowTrack, w której zatrudniony był hiszpański instruktor. Obaj usłyszeli zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, wynikającej z zaniedbania i niedopełnienia obowiązków.

 

Przeczytaj więcej
Komentarze