18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Śledztwo umorzone

Godzinami czekała w karetce i zmarła. "Prawidłowe procedury"

Wojciech Kozicki
08.02.2022  11:58
Wiele godzin czekała w karetce i zmarła. Śledztwo zostało umorzone
Wiele godzin czekała w karetce i zmarła. Śledztwo zostało umorzone Fot: WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Tragedia w Radomiu. Starsza kobieta kilka godzin spędziła w karetce, czekając na przyjęcie do szpitala. Niestety, śmierć była szybsza i skuteczniejsza, niż służba zdrowia. Seniorka zmarła, ale winni nigdy nie zostaną ukarani. Śledztwo zostało umorzone.

Radom. W karetce rozegrał się niewyobrażalny dramat. W kwietniu 2020 roku 88-letnia kobieta została zabrana karetką do szpitala z podejrzeniem udaru. Niemal 3 godziny spędziła w karetce, czekając na przyjęcie do szpitala, a żadna radomska palcówka nie chciała jej przyjąć, zasłaniając się epidemią koronawirusa. Niektóre placówki odmówiły przyjęcia kobiety, ponieważ były przeznaczone tylko dla pacjentów chorych na COVID-19. Kobiecie trzykrotnie wykonano test i potwierdzono, że nie była zakażona koronawirusem, więc do szpitala jej nie wpuszczono.

Śmierć w Radomiu. Nie chcieli przyjąć kobiety do szpitala

Po kilku godzinach 88-latka trafiła na oddział obserwacyjno-zakaźny Radomskiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Tochtermana w Radomiu. Nie potwierdzono podejrzenia udaru, a kobieta po 2 dniach zmarła. Ruszyło śledztwo, które właśnie zostało umorzone.

Śledczy, bazując na opiniach biegłych z zakresu różnych dziedzin medycyny, uznali, że pracownicy pogotowia ratunkowego i szpitala działali zgodnie z procedurami i nie przyczynili się do śmierci kobiety. Stwierdzono, że zastosowano prawidłowe procedury medyczne i adekwatne do zaistniałej sytuacji.

Analiza zgromadzonej dokumentacji medycznej, zeznania świadków, a przede wszystkim opinia biegłych wykazały, że postępowanie dyspozytora pogotowia, ratowników medycznych, personelu szpitala i lekarza oddziału obserwacyjno-zakaźnego, na który finalnie trafiła kobieta, nie narażało pokrzywdzonej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – oświadczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Agnieszka Borkowska. (PAP)