Tragiczna interwencja

Policjant zabił paralizatorem? "Policja nie jest od tulenia"

Wojciech Kozicki
21.10.2019  14:50
Interwencja policji i śmierć - czy policjant zabił paralizatorem?
Interwencja policji i śmierć - czy policjant zabił paralizatorem? Fot: Lukasz Solski/East News

Inowrocław i dramatyczna interwencja policji. Media donoszą, że funkcjonariusz użył paralizatora i w ten sposób prawdopodobnie doprowadził do śmierci młodego mężczyzny. Czy policjant odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci?

Polska policja znowu musi się nieźle tłumaczyć. Podczas interwencji z soboty na niedzielę w Inowrocławiu, gdy policjanci zostali wezwani do 24-letniego awanturującego się mężczyzny, rozegrał się dramat. Patryk nie przeżył.

Miał chore serce. Poszedł do kolegi, który prawdopodobnie dał mu narkotyki o silnym działaniu, przez co jego serce przyspieszyło i zaczął zachowywać się jak opętany. Muszę powiedzieć, że Patryk nie był żadnym narkomanem. Nie miał problemu z narkotykami ani alkoholem. Raz na jakiś czas palił tak zwane zioło, ale w małych ilościach i bardzo rzadko. Zawsze sprawdzał czy nie jest to dopalacz – napisała w mediach społecznościowych dziewczyna zmarłego Patryka. (pomorska.pl)

Jak podaje „Gazeta Pomorska”, powołując się na relację dziewczyny zmarłego, wcześniej wracając do domu został napadnięty przed kilku mężczyzn, którzy pobili go i okradli. Miał być kopany m.in. w głowę.

Kiedy byłam na miejscu napadu, zadzwoniła moja mama. Mówiła, że Patryk zrobił się agresywny, że rozwala rzeczy. Każdy następny telefon był coraz gorszy. Biegłam do domu ile sił. Mama zadzwoniła kolejny raz, że leci mu krew w ust. Zadzwoniłam w drodze na pogotowie. Powiedziałam, że mój chłopak dziwnie się zachowuje, że idzie mu krew z ust, że ma chore serce, że chyba coś brał. Dyspozytor powiedział że "na pewno mu to nie pomoże". Zapytał czy wezwać policję. Powiedziałam, że nie wiem. Dotarłam do domu. Zobaczyłam, jak Patryk leży na środku pokoju, cały siny, nieżywy. Wpadłam w histerię. Dostałam bardzo silne tabletki uspokajające, które sprawiły, że mama wraz z sąsiadką musiały wnieść mnie na łóżko u sąsiadki. Kiedy obudziłam się, Patryka już nie było. zabrali go – napisała dziewczyna Patryka. (pomorska.pl)

Rodzina twierdzi, że wezwała karetkę do domu, a na miejscu zjawiła się policja. Mieli skuć Patryka kajdankami i „wyładować na nim cały paralizator”. Rodzina twierdzi, że to policja zabiła młodego mężczyznę. Prokurator Robert Szelągowski z Prokuratury Rejonowej w Inowrocławiu potwierdził, że wszczęto postępowanie mające wyjaśnić przyczynę śmierci Patryka

„Gazeta Pomorska” przytoczyła również stanowisko administratora strony internetowej stworzonej dla policjantów PMF, który przekazał wyrazy współczucia rodzinie, ale zwrócił uwagę, że „policja nie jest „od tulenia do piersi agresywnych mężczyzn będących pod wpływem środków odurzających, tylko od zapewnienia przede wszystkim bezpieczeństwa otoczeniu w jakim owi agresorzy się wyładowują”. Napisał też, że zażywanie środków odurzających, gdy ma się chore serce, jest pewnym wyborem życiowym, który ma swoje konsekwencje.

Przeczytaj więcej
Komentarze