18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Wielka tragedia

Dzieci wypadły z 9. piętra. Matka była pod wpływem narkotyków

15.06.2022  16:06
Koszalin: Dzieci wypadły z 9. piętra
Koszalin: Dzieci wypadły z 9. piętra Fot: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Wielki dramat wstrząsnął Koszalinem w posadach. Dwójka dzieci wypadła z 9. piętra mieszkalnego bloku. Ich matka w tym czasie była pod wpływem narkotyków. Policja bada dokładne okoliczności tragicznego zdarzenia.

Koszalin jest wstrząśnięty tym, co się na terenie tego miasta wydarzyło. Takie dramaty nie powinny oglądać światła dziennego, ale jednak dzieją się z zaskakująco przykrą regularnością. Pochylmy się nad tą makabryczną sprawą.

To stało się błyskawiczne. Z okna na dziewiątym piętrze wieżowca przy ul. Władysława IV wypadło dwoje małych dzieci. Dziewczynka w wieku 4 lat i o rok starszy braciszek nie przeżyły upadku, zginęły na miejscu.

Koszalin: Dzieci wypadły z 9. piętra

Teraz 28-letnia matka zmarłych tragicznie dzieci stanie przed sądem. Dramat rozegrał się co prawda już dwa lata temu, ale sprawa wraca teraz właśnie za sprawą matki, którą dosięgnie ręka sprawiedliwości. W chwili zdarzenia kobieta była pod wpływem narkotyków.

Kiedy śmierć zajrzała rodzinie w oczy, w mieszkaniu była matka dzieci i jeszcze dwoje ich młodszego rodzeństwa, którymi 28-letnia Joanna W. zajmowała się, gdy doszło do tragedii. Partnera kobiety nie było wówczas w mieszkaniu, dopiero wracał z pracy.

Wtedy ustalono, że kobieta była trzeźwa, ale teraz już wiadomo, że miała do czynienia z narkotykami. Ustalili to śledczy w czasie śledztwa, które zmieniło bieg tej historii. 

Stwierdzili oni (śledczy - przyp. red.), że Joanna W. była pod wpływem środków psychotropowych w dniu, gdy doszło do tragicznej śmierci jej dzieci

– poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową prok. Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. 

W organizmie miała ponad 44 nanogramy amfetaminy na mililitr krwi. To nie są jakieś duże ilości, ale biegli uznali, że w tym stanie kobieta nie mogła rzetelnie opiekować się czworgiem dzieci. Kobieta przyznała się do winy.

Jednocześnie matka tragicznie zmarłych dzieci tłumaczyła, że dzień przed zdarzeniem, odwiedził ją i jej partnera znajomy. Podał im napój i gdy już go wypili, powiedział, że zrobił psikusa i dodał do niego amfetaminę. Kobieta zaznaczyła, że od jego wypicia do zdarzenia minął niemal cały dzień. Dla Joanny W. to, co się stało, było nieszczęśliwym wypadkiem.