Świński kawał wędliny

Zabił go morderczy plaster wędzonego boczku. Ostatni posiłek grozy

19.11.2019  18:05
Zabił go morderczy plaster wędzonego boczku. Ostatni posiłek grozy
Zabił go morderczy plaster wędzonego boczku. Ostatni posiłek grozy Fot: MONKPRESS/East News

Morderczy plaster wędzonego boczku zebrał krwawe żniwo w Białce pod Krasnymstawem. Ciało zmarłego nad posiłkiem 78-latka znaleziono po kilku dniach. 

Morderczy plaster wędzonego boczku zabrał życie 78-letniego mężczyzny, który zajadał się tego typu produktami. Ciało nieszczęśnika znaleziono nad talerzem ostatniego posiłku, który doprowadził do jego śmierci.

Niech młodzi jedzą sałaty i piją wodę, a ja wolę to

- mawiał Jerzy K., który kochał potrawy tłuste. 

Zabił go morderczy, wędzony boczek

Zmarły pochodził z Krasnegostawu, całe zawodowe życie spędził jednak w nieodległej Białce. Mieszkał ze swoją 71-letnią partnerką, którą się opiekował, gdyż ciężko chora kobieta nie wstawała już z łóżka.

Ten dzień miał być jego zwyczajną rutyną. Pan Jerzy zasiadł do śniadania, na które składał się m.in. jego ulubiony, tłusty boczek. Jadł ze smakiem, zagryzając wędlinę chlebem i kiszonymi ogórkami, kiedy wydarzyła się tragedia.

78-latek zakrztusił się boczkiem i zaczął się dławić. Leżąca i schorowana partnerka nie była w stanie mu pomóc i mężczyzna zmarł nad niedokończonym śniadaniem. Jakby mało było makabry, to listonosz znalazł ciało staruszka, a właściwie... dwa ciała. 71-latka zmarła bowiem dzień po swoim partnerze, nie wstając z łóżka.

Odpowiednie badania wyjaśniły, że Jerzy K. umarł przez 10 cm kawałek tłustego boczku, który dosłownie go udusił. Nie miał szansy na to, by się uratować. Sekcja zwłok z całą mocną wykazała, że do zgonu nie przyczyniły się osoby trzecie.

Przeczytaj więcej
Komentarze