18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Wybuch i "zaj*** psy"

Zamach w Warszawie. Nowe informacje

Wojciech Kozicki
11.12.2020  09:46
Wybuch w Warszawie - cudem zamach się nie udał
Wybuch w Warszawie - cudem zamach się nie udał Fot: PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Dramat w Warszawie. Szaleniec chciał przeprowadzić zamach i urządzić masakrę policjantów. Został zatrzymany, na szczęście eksplozja nie nastąpiła. Ujawniono nowe informacje o nieudanych zamachu w stolicy.

Wczoraj ujawniono, że 23-latek w weekend w nocy chciał przeprowadzić zamach w Warszawie przed komisariatem policji. Klaksonem zwabiał funkcjonariuszy, by w końcu wysadzić samochód w powietrze. Na szczęście nie doszło do eksplozji, a zamachowiec został zatrzymany. Ujawniono nowe informacje o sprawie.

Zamach w Warszawie. Chciał zabijać policjantów

Jak ujawnia Super Express, zamachowiec to 23-letni Piotr M., który był znany policji i wcześniej notowany. Zaparkował swoje audi przed przed komisariatem przy ul. Janowskiego, na parkingu między radiowozami, dokładnie naprzeciwko wejścia. Zaczął trąbić, by ściągnąć policjantów i maksymalnie zwiększyć liczbę ofiar. Na parking akurat podjechało kilka radiowozów.

Gdy zainteresowała się nim dyżurna policjantka i poprosiła, żeby odjechał, ten przez szybę pokazał zapalniczkę w dłoni i gestem wskazał tylne siedzenie – podaje SE.pl

Na tylnym siedzeniu miał butlę z gazem. Opatrzność czuwała najwyraźniej nad funkcjonariuszami, bo zapalniczka nie zadziałała. Policjanci błyskawicznie obezwładnili niedoszłego zamachowca.

23-latkowi został przedstawiony zarzut usiłowania zabójstwa. Został aresztowany na trzy miesiące. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treść jest chroniona ze względu na dobro śledztwa – oświadczyła rzecznik prokuratury okręgowej Aleksandra Skrzyniarz.

Ujawniono, że Piotr M., gdy podjeżdżał pod komisariat, pisał do swoich kolegów na komunikatorze „Jadę zaje..ć psy”.  Prawdopodobnie był gotowy na zamach samobójczy i wiedział, że zapewne zginie w wybuchu samochodu. Miner, pirotechnik Komendy Stołecznej Policji w rozmowie z „Super Expressem” ocenił, że „eksplozja nastąpiłaby w pojeździe, co sprawia, że dochodzi do fragmentacji elementów karoserii i poszycia i te odłamki mają skuteczność rażenia od kilkunastu do kilkuset nawet metrów”.

Czytaj także
Przeczytaj więcej
Komentarze