Oceń
Janusz Dzięcioł zginął tragicznie w wypadku samochodowym w piątek 6 grudnia. Pokazano pierwsze zdjęcia z koszmarnego zdarzenia. Sołtys Białego BorU zdradza przerażające szczegóły.
Godzina 8.40 rano, przejazd kolejowy bez szlabanów w Białym Borze pod Grudziądzem. Kierujący samochodem osobowym Janusz Dzięcioł wjeżdża na tory. Chwilę później w jego auto uderza rozpędzony pociąg relacji Grudziądz-Toruń.
Kierowca auta zginął na miejscu. Nikt więcej nie odniósł obrażeń. Na miejscu pojawiło się 5 zastępów straży pożarnej, policja i prokurator. W sprawie rusza śledztwo.
Jak i dlaczego doszło do koszmarnego wypadku gwiazdy Big Brothera, posła na Sejm VI i VII kadencji? To zbadają teraz śledczy. Wiadomo, że choć na przejeździe nie ma szlabanów, znajduje się tam sygnalizacja świetlna. Gdy nadjeżdżał pociąg, świeciły się czerwone lampy ostrzegawcze.
Szokujące doniesienia
Dzięcioł zginął w Białym Borze, szczegóły wypadku zdradza Jerzy Czapla - sołtys miejscowości. Mężczyzna twierdzi, że przejazd kolejowy, na którym doszło do tragicznego zdarzenia, jest bardzo niebezpieczny. Podobnie jak kolejny, znajdujący się 400 metrów dalej.
Ten przejazd przez tory kolejowe jest bardzo niewygodny, bo jest to lewoskręt od drogi krajowej nr 55 i on jest nieco pod górkę. Widoczność w tym miejscu jest utrudniona. Dzięki temu przejazdowi można dojechać do domów, które są po drugiej stronie torów. Taki manewr wykonywał także mój sąsiad - powiedział Czapla. - Tam (na drugim przejeździe - red.) zjeżdża się na dół i widoczność również nie jest bardzo dobra. Rozmawialiśmy z wójtem na ten temat, że będziemy starali się o zamknięcie tych przejazdów - mówi Sołtys.
Mężczyzna zdradził też kolejny, bardzo smutny szczegół wypadku...
Byłem na miejscu chwilę po wypadku. Janusz zginął 100 metrów od swojego domu
- mówi sołtys Białego Boru.
Bydgoski oddział Telewizji Polskiej opublikował pierwsze zdjęcia z miejsca wypadku. Jak podają, straż pożarna w miejscu zdarzenia pojawiła się już kilka minut po wypadku. Strażacy rozcięli karoserię auta, by pomóc kierowcy. Niestety, mężczyzna już nie żył.
Oceń artykuł