Podejrzany o gwałt walczy o miłość

Co dalej z Bieniukiem? Prokuratura ma problem

04.09.2019  10:22
Jarosław Bieniuk układa sobie życie, a prokuratura sobie nie radzi
Jarosław Bieniuk układa sobie życie, a prokuratura sobie nie radzi Fot: Facebook

Hotel w Sopocie i brutalny gwałt po narkotykach – czy sprawcą jest emerytowany piłkarz Jarosław Bieniuk? Mija pół roku odkąd Sylwia Sz. zgłosiła policji, że została wykorzystana seksualnie przez sportowca. Nowe informacje o sprawie się nie pojawiają, prokuratura jest bezradna, a Bieniuk najwyraźniej znalazł miłość.

Czy Jarosław Bieniuk jest gwałcicielem, który dopadł Sylwię Sz. w Sopocie w hotelu? Prokuratura Rejonowa w Sopocie nadal prowadzi śledztwo, a jak podaje „Fakt”, jego termin upływa 30 września. Przełomu w sprawie nie ma, śledczy ciągle są w lesie, ale nie wykluczają, że śledztwo zostanie przedłużone, co potwierdziła Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

W sprawie przeciwko Jarosławowi Bieniukowi trwa jeszcze analiza danych telekomunikacyjnych oraz czekamy na opinię informatyczną – powiedziała Wawryniuk. (fakt.pl)

Media przypominają, że prokuratura nadal nie ujawniła wyników badania krwi Bieniuka. Czy był tamtej nocy pod wpływem narkotyków? Okazuje się, że śledczy nie chcą opublikować tych danych ze względu na dobro śledztwa, co oburza Sylwię Sz. Jej wyniki badań oraz obdukcja trafiły do mediów. Na łamach prasy pojawiły się też wyznania innych kobiet, które twierdziły, że były piłkarz próbował się do nich dobierać.

Jarek robił sobie kreskę z jakiegoś narkotyku. Zaczęłam z nim rozmawiać. Powiedział: „Chodź, chodź!” i zatrzasnął drzwi. Chyba po prostu się przestraszył, że ktoś wejdzie. Zapytał, czy chcę wziąć narkotyk. Odpowiedziałam, że nie i zaczęliśmy rozmawiać ze sobą. Był dla mnie bardzo miły. W pewnym momencie wciągnął kreskę i wtedy, jakby w niego diabeł wstąpił. Złapał mnie za włosy, zaczął ściągać spodnie i wyjmować swoje przyrodzenie. Powiedział, żebym mu zrobiła, cytuję: „loda”. Przestraszyłam się i odepchnęłam go. Już prawie byłam na kolanach. To była chwila, byłam w szoku. Cały czas trzymał mnie za włosy. Powiedziałam: „Puść mnie, co ty robisz?!”. Wtedy złapał mnie za twarz i próbował mi wepchnąć język w usta. Jakoś się wyrwałam, uderzyłam nogą w drzwi i wyszłam z toalety. Na zewnątrz zobaczyłam jeszcze jego dziewczynę, patrzyła na mnie - opowiada kobieta w rozmowie z "Faktem".

Bieniukowi afera nie zaszkodziła. Media podają, że wrócił już do pracy w Lechii Gdańsk, gdzie jest zatrudniony jako asystent głównego trenera. Party.pl podejrzewa również, że chce ponownie zdobyć serce 29-letniej Marty Gliwińskiej.

Przeczytaj więcej
Komentarze