To koniec, takie są fakty

Szokujące zeznania Durczoka! "Czułem, że mogę jechać"

Wojciech Kozicki
01.08.2019  08:01
Kamil Durczok źle się prowadzi - wyciekły informacje jak ostro "tankował" przed jazdą
Kamil Durczok źle się prowadzi - wyciekły informacje jak ostro "tankował" przed jazdą Fot: KASIA ZAREMBA/East News/Agencja SE

Kamil Durczok w piątek 26 lipca zanim wsiadł do samochodu, zalał do pełna. I wcale nie chodzi o bak! Spowodował wypadek i okazało się, że miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym w powietrzu. Pojawiły się nowe informacje o sprawie, ponieważ ujawniono zeznania popularnego dziennikarza.

Pijani kierowcy w Polsce to plaga nie do wytępienia. Na nic kampanie informacyjne, szokujące zdjęcia i ostrzeżenia. Popularny dziennikarz i były szef Faktów TVN Kamil Durczok zamiast dać dobry przykład, pędził pijany przez Polskę swoi BMW X6 M i zakończył swój rajd kraksą niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego. Przejechał tak ok. 400 kilometrów!

„Super Express” dotarł do zeznań Durczoka. Okazało się, że zanim wsiadł do auta, ostro imprezował przez 4 dni we Władysławowie. Tuż przez wyjazdem „zatankował” kolejne 2 piwa. Spowodował wypadek, ale był tak wstawiony, że przesłuchać można go było dopiero po 2 dniach.

Piliśmy alkohol. Głównie piwo i wino, ale było też whisky. Czułem, że mogę prowadzić auto. Na trasie nic złego się nie działo. W mojej ocenie nie przekraczałem prędkości – powiedział Durczok, który jeszcze niedawno twierdził, że jest abstynentem. (SE.pl)

Kac nie tylko moralny

„Super Express” ujawnił również, że Durczok na przesłuchaniu mówił o „największym błędzie swojego życia”, koszmarach ze swojego życia, wojnie sądowej z „Wprost” i trudnym rozwodzie z żoną. Narzekał również na słabe zdrowie i „psychikę w rozsypce”.

Gdy został zatrzymany po wypadku, powiedział prokuratorowi, że niewiele pamięta, ale wie, iż to koniec jego kariery. Co więcej, grozi mu nawet 12 lat więzienia za spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Uspokajamy, to na pewno nie koniec kariery, a powiedzieć coś o tym mogą były premier Cimoszewicz oraz dziennikarz Piotr Najsztub. W tym kraju można nawet potrącić staruszkę i uciec z miejsca wypadku, nie ponieść ŻADNYCH konsekwencji, a potem i tak być ulubieńcem Polaków.

Przeczytaj więcej
Komentarze