nowe informacje

Tata Dawida wstąpił do kościoła, później się zabił. Szokujące doniesienia

16.07.2019  16:20
Tata Dawida wstąpił do kościoła, później się zabił. Szokujące doniesienia
Tata Dawida wstąpił do kościoła, później się zabił. Szokujące doniesienia Fot: Policja

Dawid Żukowski ciągle się nie odnalazł. Policja ma kilka hipotez i wciąż prosi o wsparcie. W sprawie pojawiają się kolejne, szokujące informacje.

Policja twierdzi, że szanse na to, że 5-letni Dawid Żukowski żyje, są, ale minimalne - podaje TVN24. Śledczy skupiają się już na poszukiwaniu nie chłopca, a jego ciała.

W poniedziałek do opinii publicznej trafiły zatrważające informacje. Jak podawał "Fakt", w samochodzie i na ubraniach Pawła Ż. - taty Dawida - znaleziono krew i mocz chłopca. We wtorek policja zdementowała jednak te informacje.

Sprawa jest szokująca i ciągle pozostaje w niej wiele pytań. Cały czas pojawia się w niej coraz więcej przerażających informacji.

Paweł Ż. wstąpił do kościoła

Jak donosi TVN, policja samochód Pawła Ż. znalazła pod kościołem. Tam tata Dawida miał wstąpić tuż przed samobójstwem. Dlaczego się tam znalazł, o co się modlił? W sprawie pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi.

Tymczasem jedną z hipotez śledczych ma być wariant, w którym mężczyzna zamordował i pochował swojego syna. Policja skupia się w swoich poszukiwaniach na jednym konkretnym odcinku autostrady, przy węźle Konotopa. Tam Paweł Ż. miał zatrzymać się dwa razy - w drodze do Warszawy i gdy z niej wracał - podaje TVN24.

Mamy psy, które szukają ludzi zaginionych pod ziemią, w kopalniach. Jeden pies znajduje zwłoki, drugi żywe osoby – przyznaje Alan Szyda z Górskiego Pogotowia Ratunkowego w Jastrzębiu Zdrój.

Sąsiadka: Dawidek musi żyć

Dziennikarze "Faktu" dotarli do znajomych rodziny, sąsiadów Pawła Ż i jego współpracowników. Jedna z sąsiadek dziadków chłopca wierzy na przykład, że nie mogła stać mu się krzywda i został wywieziony do Rosji.

Ja to sobie myślę, że dziecko dawno już jest w Rosji. Że może tam go wysłał Paweł Ż. Odsuwam od siebie myśl, że Dawidek może nie żyć - mówi.

Kobieta stwierdziła, że jej sąsiedzi byli "wycofani". Co to znaczy? Skromność i zamknięcie w sobie - nie zwykli opowiadać o swoim życiu ludziom wokół.

Nie opowiadali na prawo i lewo o sobie. Ale nic nie wskazywało na to, że może dojść do takiej tragedii. Babcia chłopca nie wychodzi teraz z domu. Nic dziwnego, jej syn zginął w takich okolicznościach, wnuczka znaleźć nie mogą - mówi kobieta.

Inne informacje przekazali znajomi Pawła Ż. dziennikarzom "Uwagi". Zdradzili, że mężczyzna miał 200 tysięcy złotych długu. Problemów narobił sobie w grach hazardowych.

Ojciec Dawida Żukowskiego w dniu zaginięcia chłopca rzucił się pod pociąg. Mężczyzna pracował wcześniej w firmie produkującej urządzenia ogrodnicze, gdzie działał w dziale marketingu. Jego znajomi z pracy zapewniają, że był spokojnym, pracowitym człowiekiem i trudno powiedzieć o nim coś złego. Nie chcą jednak komentować sprawy.

Dostaliśmy oficjalne pismo od dyrekcji o zakazie wypowiadania się w tej sprawie. Ktoś powiedział jakąś głupotę i media to później powtarzają. I teraz mamy zakaz - mówi "Faktowi" jeden ze współpracowników mężczyzny.

Przeczytaj więcej
Komentarze