Tragiczny koniec sylwestra. Petarda zrobiła z 15-latka inwalidę. 2-latka z ranami twarzy

Emilia Waszczuk
02.01.2019  10:17
petarda wybuchła w dłoni chłopca, raniła dziewczynkę
petarda wybuchła w dłoni chłopca, raniła dziewczynkę Fot: Shutterstock

W sylwestrową noc doszło w województwie Lubuskim do dwóch wypadków z udziałem dzieci. W dłoni 15-letniego chłopca wybuchła petarda. Fajerwerki zraniły też 2-letnią dziewczynkę.

Sylwestrowa noc skończyła się tragicznie dla 15-letniego chłopca z okolic Słubic w województwie Lubuskim. Nastolatek trafił do szpitala z rozerwaną ręką - w dłoni wybuchła mu petarda.

Ręka nastolatka wyglądała, jakby wybuchł w niej granat - powiedział w rozmowie z serwisem gorzowianin.com ordynator oddziału chirurgii w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie. Tomasz Grzechnik. - Chłopiec doznał trwałych uszkodzeń ręki, były pourywane i rozerwane palce - dodał.

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Około godziny drugiej nastolatek trafił na oddział chirurgii, gdzie od razu przewieziono go na salę operacyjną.

ZOBACZ:  Odpalał petardę na ulicy. Dosłownie wyleciał w powietrze

Lekarze musieli amputować

Niestety, ręki chłopca nie udało się uratować w stu procentach. Obrażenia były zbyt duże i lekarze zmuszeni byli całkowicie amputować dwa palce, oraz częściowo trzy następne. To jednak nie koniec kuracji, bo jak zauważa Tomasz Grzechnik, nastolatka czekają kolejne zabiegi.

Sprawą chłopca zajmują się teraz nie tylko lekarze, ale też lubuska policja. Mundurowi wszczęli śledztwo w sprawie i sprawdzą, w jakich okolicznościach  doszło do wybuchu oraz od kogo nastolatek dostał materiały pirotechniczne.

2-latka w szpitalu. Petarda wybuchła jej koło twarzy

Do tragedii z udziałem dzieci i fajerwerków doszło też w jednej z miejscowości pod Gorzowem Wielkopolskim. Chwilę po północy tuż przy twarzy 2-letniej dziewczynki eksplodowała petarda.

Dziecko, które w momencie zdarzenia pozostawało pod opieką rodziców, zostało przewiezione do szpitala. Na miejscu lekarze zajęli się ranami twarzy i uszkodzonym okiem dwulatki.

Teraz okoliczności zdarzenia bada policja. Wiadomo już jednak, że jeden z opiekunów dziecka był trzeźwy. 

ZOBACZ TEŻ:  

Przeczytaj więcej
Komentarze
Redakcja poleca