ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Pijany Kamil D. wiózł DWÓCH pasażerów? Jeden miał zaginąć

29.07.2019  11:28
Pijany Kamil D. wiózł DWÓCH pasażerów? Jeden miał zaginąć
Pijany Kamil D. wiózł DWÓCH pasażerów? Jeden miał zaginąć Fot: Instagram/Kamil D.

Jak donosi wp.pl, w aucie pijanego Kamila D. musieli być pasażerowie. Jednym z nich był pies, drugim - tajemnicza kobieta.

Kamil D. to znany, a dziś też skompromitowany dziennikarz. W piątek spowodował bowiem wypadek, a gdy policja zbadała jego trzeźwość, okazało się, że jest kompletnie pijany. Dochodzenie do stanu pełnej świadomości zajęło mu aż dwa dni - dopiero w niedzielę dało się go przesłuchać.

Dziennikarz usłyszał zarzuty i teraz może trafić za kratki na wiele lat. Kara może być o tyle surowa, że mężczyzna jest już swego rodzaju... recydywistą. 

Już w niedzielę pojawiły się informacje, że pijany gwiazdor w samochodzie w czasie wypadku nie był sam. Na sto procent był z nim pies. Biedaczek na kilka godzin trafił do schroniska. Na szczęście szybko odebrał go stamtąd kolega D.

Tajemnicza pasażerka

Jak się okazuje, pies to nie jedyny pasażer pana Kamila. Okazuje się bowiem, że w momencie kolizji w jego BMW wystrzeliła nie jedna, a dwie poduszki powietrzne. A to oznacza, że ktoś siedział obok kierowcy.

Poduszka powietrzna od strony pasażera wystrzeliwuje w momencie, kiedy system bezpieczeństwa rozpoznaje obciążenie fotela, bądź jest zapięty pas po stronie pasażera. Oczywiście może zdarzyć się tak, że przy mocnym uderzeniu system przelicza siłę i wtedy uznaje, że pomimo braku pasażera wystrzeliwuje poduszkę. Jednak nominalnie w systemie jest tak, że gdy nikogo nie ma na fotelu pasażera, poduszka nie będzie wystrzelona - wyjaśnił "Pudelkowi" ekspert z BMW.

Kto był w aucie? Tego nie wiadomo. Nieoficjalnie miała to być tajemnicza kobieta. Ta jednak "zaginęła".  poniedziałek po południu prokuratura w Piotrkowie Trybunalskim zdementowała jednak te doniesienia.

Przeczytaj więcej
Komentarze