Skandal

Połamał dziecku kości w przedszkolu. Konsekwencji brak

16.07.2019  15:04
Połamał dziecku kości w przedszkolu. Konsekwencji brak
Połamał dziecku kości w przedszkolu. Konsekwencji brak Fot: DAREK REDOS/REPORTER

Kilkukrotnie rzucił dzieckiem w przedszkolu i złamał mu nogę. Reszta pracowników udawała, że nic się w placówce nie wydarzyło. Ojciec walczy o sprawiedliwość. 

Szymonek ma autyzm. Sprawia to, że jest dzieckiem, które możemy nazwać "trudnym". Niemniej, nigdy w życiu nie powinna go spotkać krzywda z uwagi na jego chorobę, a zwłaszcza ze strony najmniej spodziewanej - od pedagogów.

Na początku chodził do przedszkola publicznego, ale przenieśliśmy go do niepublicznego przy ulicy Rybnej, którego oferta jest skierowana m.in. do dzieci z autyzmem.  Mieliśmy zaufanie, że tam będą wiedzieli, jak się nim zająć - opowiada zrozpaczony ojciec dziecka.

Pewnego dnia z placówki zadzwoniła go niego pracownica, która poinformowała mężczyznę, że "Szymonowi coś się stało" i trzeba po niego przyjechać. Ojciec widząc zbolałego i zapłakanego syna zabrał go do szpitala. Na miejscu, po badaniach okazało się, że dziecko ma skomplikowane złamanie nogi.

Opiekun rzucał chorym dzieckiem

Pracownicy placówki twierdzili, że doszło do nieszczęśliwego wypadku i Szymonkowi podwinęła się noga, kiedy fizjoterapeuta sadzał go na pufie. Ojciec jednak nie uwierzył i upadł się, żeby obejrzeć zapis z monitoringu - to, co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania.

Szymon cierpi na autyzm wysokofunkcjonujący - tzn. że normalnie mówi i komunikuje potrzeby, ale zdarzają mu się dni uporu, krzyków i płaczu. Tego dnia zrobił coś koleżance i został ukarany poprzez odizolowanie od dzieci. Krzyczał w innym pomieszczeniu, co rozzłościło pracującego obok fizjoterapeutę. Przyszedł on i po krótkim konflikcie z chłopcem, chwycił go za ramiona, podniósł do góry, wykonał nim obrót o ponad 90 stopni, potrząsnął. Potem kilkakrotnie rzucił Szymkiem o siedzisko - dziecko upadając podkurczyło stopę i zaczęło płakać. 

Fizjoterapeuta nie czuł się winny. W prokuraturze twierdził, że zastosował po prostu "metodę holdingu". Po prawie roku rozpraw sąd go uniewinnił. Prokuratura złożyła apelację, ojciec chłopca jest oburzony. 

Nie chcę, żeby poszedł do więzienia, nie chcę mu zniszczyć życia. Chcę tylko, żeby sąd powiedział, że tak postępować nie wolno. A teraz wychodzi na to, że można dziecku połamać nogę i nie mieć z tego powodu żadnych konsekwencji? Kuriozum - twierdzi na łamach Wyborczej ojciec Szymona.

Faktycznie, ciężko się z nim nie zgodzić. Współczujemy szczególnie chłopcu, który nie mógł pojąć, czemu coś takiego go spotkało i dlaczego został unieruchomiony na wiele tygodniu bez możliwości kontaktu z rówieśnikami. Dla dziecka z autyzmem to szczególnie trudne. 

Przeczytaj więcej
Komentarze