Święty Mariusz z Andrychowa

Pudzian tłumaczy się z najazdu na hotel

20.04.2019  11:25
Pudzianowski gangster czy święty Mariusz z Andrychowa?
Pudzianowski gangster czy święty Mariusz z Andrychowa? Fot: MAREK LASYK/REPORTER/East News

Mariusz Pudzianowski próbuje ratować swój wizerunek? Zawodnik KSW i były strongman, po tym jak najechał na hotel w Andrychowie, jest ostro krytykowany. Gdy ukazało się wideo z najazdu, najwyraźniej nie miał wyjścia i opublikował swój komentarz do sprawy. Czy jego kariera sportowa otrzyma nokautujący cios?

Mariusz Pudzianowski w 2018 roku zjawił się z umięśnionymi kolegami w hotelu w Andrychowie. Twierdził, że była żona właściciela sprzedała mu pół obiektu. Chociaż jak sam powiedział, sprawa sądowa była w toku, papierów na rozdzielenie budynku nie miał, wziął co chciał i przejął połowę interesu.

Zaczęło się rozwiercanie zamków, wywożenie mebli i sprzętu, aby "nic się nie kurzyło". Policja stała i patrzyła jak grupa osiłków plądrowała obiekt. Szokujące wideo z najazdu trafiło do sieci. Chociaż współwłaściciel prosił funkcjonariuszy o  pomoc, bezradnie rozkładali ręce.

Pudzianowski i nalot na hotel:

Pudzianowski się tłumaczy:

Pudzian opublikował komentarz do „troszeczkę brzydkich” materiałów na jego temat. Uważa, że Andrzej Kowalczyk nie chciał współpracować i nie uznaje tego, że były strongman kupił od jego żony połowę udziałów.

W dniu zakupu zostały mi przekazane klucze od trzeciego i czwartego poziomu, bo hotel posiada 20 pokoi. Przez jakiś czas użytkowałem swoje pokoje. Było ich 6 albo 7, a Andrzej Kowalczyk użytkował chyba 13 pokoi. Za te pokoje, które on użytkował od lipca nawet złotówki nie dostałem. Skoro jestem współwłaścicielem, to powinienem za resztę obiektu jakieś gratyfikacje finansowe dostawać, bo to chyba normalne – uważa Pudzianowski.

Pudzianowski podkreślił, że wszystkie działania podejmuje legalnie. Nie zgadza się, by Kowalczyk interpretował sobie prawa jak jest mu wygodnie.

Tłumaczy, że nie najechał hotelu, a zamki rozwiercał, bo wcześniej zginęły klucze. Wyznał, że jego podwładni wynosili meble i sprzęty, bo podjęli spontaniczną decyzję o remoncie obiektu. Andrzej Kowalczyk miał wówczas zamknąć kotłownię i rozdzielnię, a następnie wezwał policję.

Pudzianowski tłumaczy się z najazdu na hotel:

Przeczytaj więcej
Komentarze