czuje się niewinny

Tragedia w czasie porodu. Lekarz urwał główkę wcześniakowi

05.04.2019  08:55
Lekarz ze Świebodzić urwał główkę wcześniakowi
Lekarz ze Świebodzić urwał główkę wcześniakowi Fot: Shutterstock

Natalia miała zostać mamą dziewczynki, niestety, jej córeczka zmarła podczas porodu. Zmarła, albo raczej została zabita - lekarz urwał jej główkę.Teraz szpital tłumaczy, że dziewczynka i tak by nie przeżyła.

W styczniu 2017 roku Natalia zauważyła plamienie i udała się do szpitala. Była w 22 tygodniu ciąży (piąty miesiąc) gdy lekarz stwierdził, że albo dojdzie do poronienia, albo konieczny jest przedwczesny poród.

Mimo tak wczesnego etapu ciąży, poród był naturalny. Położne przygotowały cały sprzęt, w stali panował typowy harmider, jednak gdy dziecko pojawiło się na świecie, wszyscy nagle zamarli.

Ja w tym czasie przeniosłam zestaw porodowy na łóżko porodowe i zaczęłam go rozkładać. Po chwili zobaczyłam, że rodzi się dziecko, najpierw wychodziły nóżki. Lekarz trzymał te nóżki. Ja widząc, że zaraz urodzi się dziecko, przygotowałam narzędzia do odpępniania. Wtedy zobaczyłam, jak lekarz położył na chustę zestawu porodowego dziecko. Nie miało głowy... - opowiada położna Anna.

Po wszystkim lekarz powiedział jedynie "przepraszam". Natalię przewieziono na salę operacyjną i uśpiono, by z jej ciała wydobyć główkę.

Prokuratura bada sprawę

Gdy Natalia wybudziła się z narkozy, dowiedziała się, że jej dziecko nie przeżyło porodu. Zawiadomiła policję, a śledczym powiedziała, że doszło do morderstwa. Od tej pory kobieta walczy ze szpitalem i lekarzem, jednak bezskutecznie.

Dwa lata po "porodzie" lekarz Sławomir Suchocki - autorytet w dziedzinie ginekologii wydał na ten temat opinię.

Stwierdził, że dziecko miało tylko kilka procent szans na przeżycie (ciąża była zbyt młoda), a ewentualny poród nie powinien być przeprowadzany w tak małym, niespecjalistycznym szpitalu.

Orzekł także, że do urwania główki doszło z winy lekarza, który nie wykonał szeregu niezbędnych w podobnym przypadku czynności.

Gdy nastąpi samoistne pęknięcie błon płodowych, należy natychmiast wykonać badanie wewnętrzne oraz ocenę czynności serca płodu. Nie należy rozpoczynać parcia przed całkowitym rozwarciem szyjki macicy i nie dopuszczać do rodzenia się płodu przed całkowitym rozwarciem, pozwalając rodzić się samoistnie główce lub z pomocą chwytu Veita-Smelliego, ale ten rękoczyn wykonujemy przy pełnym rozwarciu szyjki macicy - stwierdził ekspert.

Co ciekawe, śledztwo prowadzone przez prokuraturę trwa już dwa lata, z czego na rok było zawieszone. Prokuratura czekała na opinię z Collegium Medium Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie - podaje "Gazeta Wyborcza". Gdy ta nadeszła, okazało się, że - zdaniem wystawiających ją lekarzy - ginekolog przeprowadzający poród nie zrobił żadnego błędu.

Poród Nadii. Wstrząsający opis.

Natalia po dwóch latach postanowiła opowiedzieć o wszystkim dziennikarzom "Gazety Wyborczej". To z niej dowiadujemy się, jak dokładnie rodziła się dziewczynka. Uwaga, ten opis może wydawać się dla niektórych drastyczny.

526-gramowej Nadii nie było dane przyjść w nim na świat. Chwyt Veita-Smelliego zdecydował o jej losie. Lekarz oparł jej małe ciało na swojej ręce, potem wsadził palec do ust, dwa pozostałe oparł o żuchwę. Pociągnął. - czytamy.

Główka dziewczynki pozostała w ciele jej matki.

Przeczytaj więcej
Komentarze