Zgon przy produkcji trumien

Polska szefowa skazała Ukraińca na śmierć

Wojciech Kozicki
24.06.2019  10:15
Ukrainiec pracował na czarno - polska szefowa skazała go na śmierć
Ukrainiec pracował na czarno - polska szefowa skazała go na śmierć Fot: Policja

Ukrainiec Wasyl Czornej pracował w Polsce na czarno. Gdy stracił przytomność, polska szefowa nie wezwała pogotowia, tylko wywiozła go do lasu i zostawiła na śmierć. Sprawą zajmują się policjanci i prokuratorzy z Wągrowca.

Wasyl Czornej, pochodzący z ukraińskiego Śniatynia, miał 36 lat i osierocił trójkę dzieci, a jego starsi rodzice na Ukrainie zostali bez opieki. Jak podaje wyborcza.pl, od kilku miesięcy pracował w Polsce na budowie, ale dorabiał w zakładzie produkującym trumny w Jastrzębsku Starym. 13 czerwca leśniczy znalazł jego zwłoki pod Skokami.

Zwłoki w lesie

Na jaw wyszło, że 12 czerwca stracił przytomność w trakcie pracy i dostał drgawek, ale jego szefowa Grażyna E. nie wezwała pogotowia. Kazała innym pracownikom rozejść się do domów, a nieprzytomnego wywiozła ponad 100 kilometrów dalej i porzuciła w lesie bez dokumentów. Ustalono, że gdy pozbywała się go z firmy, wciąż był żywy.

Grażyna E. nie starała się zatrzeć śladów. Nieboszczyk miał na sobie rękawice z zakładu i robocze ubranie, a do tego był pokryty wiórami.

Kara za nieudzielenie pomocy

Wyborcza.pl pisze o trudnych warunkach w zakładzie produkcyjnym. Unosiły się tam pył i opary farby. Ukrainiec był zatrudniony na czarno, więc 53-latka bała się kłopotów. Teraz wpadła jednak po uszy, bo za nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci może trafić do więzienia na 5 lat. Obecnie przebywa w areszcie.

Kłopoty ma też inny Ukrainiec zatrudniony w zakładzie i odpowie za utrudnianie śledztwa. Wiedział o tragicznym losie Czorneja, ale nie powiedział ani słowa. Próbował uciec, ale policja zatrzymała go w okolicy Łomży.

Przeczytaj więcej
Komentarze