smród nie do zniesienia

Kobieta zmarła, mięso gnije. Policja: nie jesteśmy od sprzątania

10.07.2019  14:11
Kobieta zmarła, mięso gnije. Policja: nie jesteśmy od sprzątania
Kobieta zmarła, mięso gnije. Policja: nie jesteśmy od sprzątania Fot: shutterstock/zdjęcie ilustracyjne

Mieszkańcy bloku przy ulicy Marco Polo w Warszawie przeżywają prawdziwy dramat. W ich domu roznosi się smród padliny, a służby są bezradne.

Dziennikarze se.pl donoszą o ogromnym dramacie, z którym muszą zmagać się mieszkańcy jednego z bloków na warszawskim Ursynowie. W budynku od trzech lat coraz bardziej nie da się mieszkać, wszystko przez wydobywający się z jednego z mieszkań smród.

Trzy lata temu zmarła tam staruszka. Od tego czasu jest coraz gorzej.

Drzwi od klatki muszą być otwarte cały dzień i całą noc, nieważne czy mróz, czy burza, bo inaczej nie da się wytrzymać. Mamy tu tykającą bombę biologiczną - mówi se.pl jedna z mieszkanek.

W bloku śmierdzi padliną, a mieszkańcy są bezradni. Ostatnio wezwali na miejsce policję i straż pożarną, ale funkcjonariusze im nie pomogli. Oznajmili, że nie mogą nic zrobić, bo mieszkanie to własność prywatna.

Sodoma i Gomora na Ursynowie

Do mieszkania weszli strażacy, chwilę się po nim pokręcili i z rozłożonymi rekami wrócili do jednostki. Znaleźli też źródło paskudnego zapachu - masę robactwa i gnijące, rozkładające się mięso.

Jak się okazuje, po śmierci kobiety nikt nie uprzątnął lodówki. Gdy w mieszkaniu odłączono prąd, jej zawartość zaczęła gnić. A teraz sąsiedzi nie mają życia.

Nie jesteśmy od sprzątania lodówek - mówi se.pl Karol Gruda z policji na Ursynowie. - Ktoś mógłby oskarżyć nas o naruszenie mienia.

Bezradna jest też spółdzielnia mieszkaniowa SMB Imielin.

Nie możemy wejść do cudzego mieszkania. Musimy wystąpić z oficjalnym pismem do policji. Próbujemy namierzyć spadkobierców zmarłej, ale to nie takie proste - mówi jej pracownik, Andrzej Zięcina

Przeczytaj więcej
Komentarze