Oceń
Barwy szczęścia przyniosły Marii Dejmek sławę. Niestety, popularność nie zawsze idzie w parze ze szczęściem prywatnym. Aktorka rok temu straciła dziecko, co bardzo mocno się na niej odbiło. Teraz opowiedziała o tej traumie.
Barwy szczęścia sprawiły, że prawie każdy zna Marię Dejmek. Aktorka rok temu przeżyła rzecz straszną, która na zawsze pozostanie w jej pamięci - straciła ciążę. Po tym czasie, zdecydowała się podzielić swoją historią z fanami na Instagramie.
Ostatnio w tej samej sytuacji znalazła się Iwona Węgrowska. Z pewnością doskonale zrozumiała by ból koleżanki artystki, a także jej odwagę w mówieniu o tym, co przeżyła.
Gwiazda serialu Barwy szczęścia poroniła
Jeszcze w czerwcu aktorka informowała fanów, że zostanie mamą. Wśród wielu gratulacji, pojawiały się również pytania o termin porodu. Czas mijał, a żadne radosne wieści nie pojawiały się w mediach. Teraz wiemy już, dlaczego.
Aktorka spodziewała się córeczki, niestety, poroniła. Chociaż wciąż jest do dla niej bardzo trudny temat - postanowiła podjąć go publicznie.
Długo zastanawiałam się, czy napisać ten post. Wiem, że takich kobiet jak ja jest wiele i trzeba o tym mówić. Mija rok, odkąd poroniłam pierwszą ciążę. Nie wiem, co było gorsze... ból fizyczny czy ból psychiczny. Jeszcze granie w serialu z cudowną małą dziewczynką... to było piekło – napisała Maria Dejmek na Instagramie.
Potem zdradziła, co przyniosło jej choć odrobinę ukojenia w tym skrajnie trudnym czasie.
Mam wspaniałego partnera, który bardzo mnie wspierał, ale gdy wychodził do pracy, z moim cierpieniem zostawałam sama. Czułam, że nie jestem wartościową kobietą, że "nie dałam rady". Było ze mną naprawdę źle... Pomógł mi psycholog, mój Miłosz i czas... Kochane kobietki, pamiętajcie, że nie jesteście same... Nie wstydźcie się prosić o wsparcie psychologiczne, rozmawiajcie z partnerem, innymi kobietami, dajcie sobie czas, a dzidziuś do Was "przyjdzie"!!! - dodała.
Jak się okazuje, po burzy często wychodzi słońce. Maria Dejmek ponownie jest w ciąży i oczekuje narodzin swojego pierwszego dziecka. Trzymamy kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i zdrowie dzidziusia.
Oceń artykuł
Tu się dzieje
