18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Nie zawsze miodowe lata

Barciś miał myśli samobójcze. "Świat się zawalił"

Wojciech Kozicki
10.06.2022  08:51
Artur Barciś miał myśli samobójcze. "Świat się zawalił"
Artur Barciś miał myśli samobójcze. "Świat się zawalił" Fot: MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER/East News

Wybitny polski aktor Artur Barciś („Ranczo”, „Miodowe lata”) w wywiadzie u Moniki Jaruzelskiej ujawnił swój dramatyczny sekret – miał myśli samobójcze. Co spowodowało, że jeden z najlepszych polskich aktorów chciał odebrać sobie życie?

Artur Barciś to wybitny aktor, który zasłynął świetnymi rolami komediowymi w takich produkcjach jak  m.in.„Ranczo” i „Miodowe lata”. Jednak w życiu prywatnym nie zawsze było wesoło. W programie Moniki Jaruzelskiej „Gwiazdozbiór Jaruzelskiej” wyznał, że wiele lat temu miał myśli samobójcze. Przeżywał ogromny kryzys i mógł nawet zostać na bruku!

Artur Barciś u Jaruzelskiej. Dlaczego chciał odebrać sobie życie?

Artur Barciś wyznał, że gdy w Polsce został wprowadzony stan wojenny w 1981 roku, jego życie się zawaliło. Stracił mieszkanie, zainwestował wszystko w serial „Odlot” i stracił pracę w teatrze.

To była tragedia dla mnie. Dlatego, że w trakcie zdjęć do „Znachora” wygrałem casting do miniserialu telewizyjnego pt. „Odlot”, w którym grałem główną rolę… Rzecz działa się pół roku przed sierpniem 1980 roku, w sierpniu i pół roku po. Wtedy opowiadało się albo o strajkach, albo o Solidarności, albo się w ogóle o tym nie mówiło… Ja zainwestowałem w ten serial wszystko, ponieważ dyrektor mojego teatru na Targówku nie zgodził się, abym wziął w tym udział. Zwolniłem się z teatru i nie miałem etatu. Straciłem mieszkanie służbowe, które też było bardzo ważne, bo płaciłem grosze i straciłem pieniądze. Dwa tygodnie przed końcem zdjęć wszystko się skończyło. Nagle świat się zawalił – opowiedział Artur Barciś.

Artur Barciś stracił wszystko. Skończyło się na biedzie i fikcyjnym meldunku w Warszawie. Wspomniał tylko, że znalazł się na moście, ale tego wątku nie chce poruszać w wywiadach. Finalnie przyznał, że raczej nie zdecydowałby się na samobójstwo, bo, „jest zbyt przywiązany do życia”.

Zostałem bez pracy, bez mieszkania i pieniędzy też nie miałem, bo celowo nie wypłaciłem rat, które mi przysługiwały po ukończeniu iluś tam dni zdjęć, bo nie chciałem tego roztrwonić. Chciałem na koniec pobrać te pieniądze i być może kupić za nie kawalerkę w Warszawie. Wszystko się skończyło. Ja musiałem wrócić do Warszawy do mieszkania cioci i wujka, którzy mnie fikcyjnie zameldowali. To było maleńkie mieszkanie na Wawrzyszewie. Zdałem sobie sprawę z tego, że nie mam nic, a miałem bardzo dużo. Jak teraz o tym myślę, to nie popełniłbym tego samobójstwa, bo ja jestem zbyt przywiązany do życia  - opowiedział Barciś u Jaruzelskiej.

Artur Barciś: Chcę zagrać SUKINSYNA