18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Żal Wam go?

Borys Szyc załamany INFLACJĄ. "Coraz mniej nam zostaje na życie"

11.08.2022  08:53
Borys Szyc przerażony współczesną inflacją
Borys Szyc przerażony współczesną inflacją Fot: Piotr Hukalo/East News

Borys Szyc w życiu prywatnym i zawodowym ma się ostatnio całkiem nieźle. Niestety, jedna rzecz spędza mu sen z powiek tak jak nam wszystkim - inflacja. Aktor jest załamany stanem swojego konta w obecnych czasach.

Borys Szyc nie jest z całą pewnością przeciętnym Polakiem. Aktor ma na koncie wiele głośnych filmów, sukcesów zawodowych i dobrze ułożone życie. Chociaż z całą pewnością nie zarabia najniższej krajowej to... Jego finanse cierpią z powodu inflacji.

Borys Szyc widzi, jak ogromna drożyzna nas otacza i jest nią tak samą przerażony, jak przeciętny Kowalski. Czy faktycznie inflacja uderza w niego i jego rodzinę z tak dużą siłą? Najwyraźniej tak.

Borys Szyc przerażony współczesną inflacją

W najnowszym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Borys Szyc przyznał, że i on odczuł dotkliwe skutki kryzysu. Aktor zmuszony był zrezygnować z remontu i zamienić zagraniczne wakacje na wczasy w kraju. Można powiedzieć, że to cierpienie jakich mało. Bałtyk zamiast Dominikany? Przykre.

Przez kilka miesięcy próbowałem nie przejmować się wzrostem cen, czyli oszukiwać sam siebie, ale dalej już nie da rady. Mamy dom zasilany gazem i prądem, więc z miesiąca na miesiąc coraz mniej nam zostaje na życie. Odpuszczam postanowiony wcześniej remont. Materiały budowlane zdrożały co najmniej dwa razy. Może za rok ceny spadną?

- mówi Borys Szyc.

43-letni aktor przyznaje, że przez rosnące koszty życia nie stać go na luksusy. On i jego najbliżsi byli zmuszeni znacznie obniżyć standard życia, do jakiego byli przyzwyczajeni. Takie zmiany z pewnością bolą i rozregulowują psychicznie.

"Wakacje spędzamy w kraju, a nie – jak bywało – za granicą, jednak grzeszyłbym, narzekając. Kocham Mazury, widzę przy tym, jak pusto się tutaj zrobiło. Kiedyś były ceny warszawskie i mazurskie – teraz jest równie drogo tu i tam. Ludzi nie stać już nie tylko na luksusy typu czartery jachtów, ale i na noclegi... Głupie pójście z dziećmi na lody w marinie to prawie stówa. Rolę restauracji, a nawet budek z frytkami, przejęły tutejsze Biedronki. Wieczorem półki w dyskontach są tak samo puste jak mazurskie knajpy" - doprecyzował Szyc.

Wszyscy jedziemy na tym samym wózku?