18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Szczęka opada!

Gwiazdy disco polo zarabiają krocie! Pandemia im niestraszna

19.07.2021  16:51
Zenek Martyniuk nie ucierpiał przez pandemię
Zenek Martyniuk nie ucierpiał przez pandemię Fot: Mateusz Jagielski/East News

Pandemia wbrew pozorom nie wykończyła największych gwiazd disco polo. Muzycy radzą sobie całkiem nieźle, utrzymując bardzo wysokie ceny za występy. Dziennikarze ujawnili, ile za koncert życzą sobie m.in. Zenon Martyniuk oraz zespół Boys.

Pandemia niemal zmiotła z powierzchni tysiące przedsiębiorców, a także artystów. Co ciekawe, na biedę nie narzekają gwiazdy disco polo, które za występy nadal zgarniają ogromne pieniądze.

Ile zarabiają gwiazdy disco polo?

Jak informuje se.pl, Zenek Martyniuk za jeden występ życzy sobie około 30 tysięcy złotych. Gwiazdor disco polo nawet nie myśli o obniżeniu stawki, a mimo to nie narzeka na brak chętnych. Organizatorzy imprez godzą się na jego warunki, gdyż zdają sobie sprawę z tego, że jego utwory nadal cieszą się ogromnym powodzeniem.

Drugie miejsce na liście najbardziej ceniących się artystów zajął Marcin Miller z zespołem Boys. Jak deklaruje, stawka wyjściowa za występ wynosi 30 tysięcy złotych, jednak kwota ta dzielona jest na całą ekipę.

Są koncerty, ale nie takie jak kiedyś, nie taka liczba, ale my nie narzekamy. Jest dobrze. Wielu organizatorów próbuje wykorzystać pandemię, żeby zaoszczędzić na zespole, ale ja nie będę schodził ze stawek. 30 tys. to kwota wyjściowa, ale nie będę grał za pięć tysięcy. Wiadomo, że koncerty w plenerze, koncerty w klubach i telewizyjne są inaczej liczone - mówił Marcin Miller w rozmowie z "Super Expressem".

Podium w zestawieniu zamyka zespół Mejk, który za występ życzy sobie 16-18 tysięcy złotych. Lider Mariusz Brodzik przyznaje, że czasem są próby targowania się, lecz nie zamierza schodzić poniżej ustalonej kwoty.

Nieco inne podejście ma Sławek Świerzyński z Bayer Full, który przyznaje, że jest otwarty na negocjacje.

Występuję za mniej, bo wiem, że muszę przetrwać. Finansowo można się z nami dogadać, ale sanepid psuje plany organizatorom, którzy rezygnują z organizacji dużych plenerów. Jestem realistą. Przetrwałem już różne rzeczy i wiem, że napinanie się i trzymanie się sztywnych stawek za wszelką cenę nic nie daje. Jedyne co się u mnie nie zmieniło, to wypłaty dla członków zespołu. Dostają swoje sto procent i to się nie zmieniło. To, że dla mnie zostaje 500zł, nie ma znaczenia, bo mam m.in. Zaiksy i nie narzekam - stwierdził Świerzyński.

Artysta twierdzi, że w jego przypadku pandemia dała się we znaki, doprowadzając do zmniejszenia zarobków. Wybieracie się na koncert?

Czytaj także
Przeczytaj więcej