18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

"Tylko dwie setki, nic więcej"

Englert po alkoholu za kółkiem. Dał policji łapówkę!

06.11.2021  10:27
Jan Englert  pijany prowadził samochód. Polskie gwiazdy uważają to za powód do dumy?
Jan Englert pijany prowadził samochód. Polskie gwiazdy uważają to za powód do dumy? Fot: PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Jan Englert znowu szokuje. Lada moment premiera jego książki „Bez oklasków”, a media ujawniają kolejne fragmenty. Aktor najpierw przyznał się do nieuleczalnej choroby, a teraz wyjawił, że prowadził samochód po pijanemu i wręczył policjantom łapówkę. Czy zapanowała nowa moda wśród gwiazd na chwalenie się pijackimi wybrykami? Mogą sobie na to pozwolić, bo przecież polscy celebryci są BEZKARNI.

Ostatnio panuje moda na celebrytów, którzy jeżdżą pijani samochodami. Powodują wypadki, nie mają prawa jazdy, masakrują ludzi… i nic!  Kary są znikome, a fejm przebija sufit. Czyżby Jan Englert próbował surfować na tej fali patologii? W swojej biograficznej książce „Bez oklasków” ujawnił, że w przeszłości zatrzymała go policja, gdy prowadził po alkoholu.

Jan Englert - jazda po pijaku, łapówka, choroba

Portal O2.pl ujawnia przedpremierowo fragment książki Jana Englerta, w którym ten przyznał się do wręczenia pieniędzy policjantom, by nie badali mu krwi. Zapewnia jednak, że to była jedyna łapówka w jego życiu.

Od razu na miejscu załatwiłem sprawę z milicjantami. Zapytali, ile wypiłem, odpowiedziałem, że jedno piwo, i nie czekając na ich reakcję, postawiłem sprawę jasno: "Możliwości są dwie: albo jedziemy badać krew, albo płacę. A jeśli płacę, to ile?". Nastąpiła druga pauza i nagle jeden z nich się odezwał: "Nie no, pobranie krwi pana zgubi". Ale ponieważ byłem wtedy u szczytu popularności, wyciągnąłem banknot. Ten drugi odrzekł: "My nie bierzemy pieniędzy", ale tak zamaszyście tym banknotem machałem, że wypadło mi z ręki i osiadło na milicyjnym bucie. I tak już zostało. To była jedyna łapówka, jaką dałem w życiu – wyznał Jan Englert. (O2.pl)

Może i łapówka była jedna, ale nie ukrywa, że po alkoholu za kierownicę wsiadł dwukrotnie. Spokojnie, wypił tylko "dwie setki, nie więcej”. Został wówczas nawet zatrzymany przez ORMO i milicję, ale uratowała go… pijana żona!

Przypomniała mi się jeszcze jedna historia alkoholowo-milicyjna, bo przed chwilą deklarowałem, że tylko raz jechałem po spożyciu. Otóż dwa razy! Zostaliśmy z moją pierwszą żoną zaproszeni na imprezę do Andrzeja Zaorskiego. Wcześniej zapytałem ją, kto prowadzi, a kto się może napić. Odpowiedziała, że nie ma nastroju na alkohol. Więc wypiłem może ze dwie setki, nie więcej. Kiedy jednak wszedłem do kuchni, zobaczyłem, że Marian Kociniak z moją żoną piją w najlepsze. Po jej reakcjach zorientowałem się, że musieli sporo machnąć. Wściekłem się, zarządziłem odwrót i przy głośnych protestach zaholowałem ją do samochodu, zabrałem kluczyki i wyruszyliśmy do domu. Niestety trafiliśmy na obławę: ORMO, milicja. Zatrzymali mnie. Żona śpi. Poprosili o dokumenty. Już wiem, że tak łatwo się nie wymigam. Budzę żonę, proszę, żeby podała mi dokumenty. I nie wierzę własnym uszom, bo ona zaczyna krzyczeć: "I bardzo dobrze, że go złapaliście. On po pijaku jeździ! Zabierzcie mu prawo jazdy!". Na co milicjant uśmiechnął się szeroko, za zrozumieniem, pochylił się do mnie i rozbawiony powiedział: "Oooo, panie Janku, ale się panu żona upierdzieliła". Oddali mi dokumenty i puścili wolno – ujawnił legendarny aktor. ("Super Express")

W tej samej książce 78-letni Jan Englert ujawnił również, że żyje z wyrokiem, ponieważ wykryto u niego niedawno tętniaka aorty, a lekarze nie chcą go już operować. Dodał, że „modli się o szybką i zdrową śmierć”. Czy o to samo modliłyby się jego ofiary, gdyby spowodował tragiczny wypadek samochodowy po alkoholu?