18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Co za historia!

Krzysztof Kowalewski niewiele o tym mówił. Prawda wyszła na jaw

08.02.2021  17:54
Krzysztof Kowalewski nie żyje
Krzysztof Kowalewski nie żyje Fot: MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER

Krzysztof Kowalewski zmarł w wieku 83 lat. Jego życie prywatne owiane było do tej pory pewną tajemnicą. Teraz jednak więcej wiadomo o wielkim aktorze. Jego historia jest materiałem na niejeden film. Za oceanem ma bliskie osoby, które po jego śmierci również wypłakują sobie oczy.

Wiadomość o śmierci Krzysztofa Kowalewskiego wstrząsnęła w weekend całą Polską. Co prawda wiadomo było, że wspaniały aktor od dłuższego czasu ma problemy zdrowotne, ale na taki finał ciężko się przygotować.

Krzysztof Kowalewski został wzruszająco pożegnany przez swoją drugą żonę - aktorkę Agnieszkę Suchorę. Kobieta była od niego młodsza o 30 lat, ale zgodnie twierdzili, że są dla siebie stworzeni i łączyło ich gorące uczucie. Para doczekała się córki - Gabrieli. Aktor starał się, jak mógł, by być w formie jak najdłużej właśnie dla swojej młodszej pociechy.

Krzysztof Kowalewski odszedł. Pożegnała go wnuczka

Mało kto jednak wie, że Krzysztof Kowalewski miał w młodości inną żonę, z którą doczekał się syna - Wiktora Kowalewskiego. Był on owocem związku z kubańską tancerką, w której aktor zakochał się w latach 60-tych. Jak opisywał swoją miłość sam artysta, Vivian Rodriguez "była niezwykłym, kolorowym ptakiem. Zwłaszcza na tle szarej, gomułkowskiej Polski".

Wiktor z upływem lat sam został ojcem cudownej dziewczynki - Sachy. Wnuczka Krzysztofa Kowalewskiego na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych. Kiedyś nawet udało jej się zrealizować wraz z dziadkiem wspólną produkcję.

Dziewczyna poszła w ślady sławnego dziadka i studiowała aktorstwo w Ruskin School of Acting w Los Angeles. Ostatnio pożegnała Krzysztofa Kowalewskiego za pośrednictwem swojego Instagrama. Te słowa na długo zostaną w naszej pamięci.

Mój dziadek dzisiaj zmarł. Bardzo się cieszę, że go poznałam i zobaczyłam podobieństwa między nami. Mój dziadek i ja nie mówiliśmy tym samym językiem, ale zawsze mogłam zrozumieć, jaki był zabawny. Był aktorem tak jak ja, wiem, że mam to we krwi dzięki niemu. Kiedy ostatnio byłam w Polsce, oglądałam go w sztuce, stał sam na scenie przez 3 minuty, próbując wymyślić, jak dostać się do KRZESŁA. Prosta komedia, a cała publiczność ryczała ze śmiechu łącznie ze mną. I właśnie tak go zapamiętam - jako dziadka, aktora, komika

- napisała Sacha.

Cieszymy się, że ta dwójka miała szansę na stworzenie ze sobą ciepłej, wspaniałej relacji.