ostra szpila

"Prezes" bezlitośnie atakuje Kaczyńską. "Marteczka się nie udała"

05.10.2019  13:55
"Prezes" bezlitośnie atakuje Kaczyńską. "Marteczka się nie udała"
"Prezes" bezlitośnie atakuje Kaczyńską. "Marteczka się nie udała" Fot: Beata Zawrzel/REPORTER

Marta Kaczyńska - córka prezydenta, bratanica prezesa i jedna z pierwszych moralizatorek RP, ma powody do złości. Właśnie brutalnie wytknięto jej etyczne "rozdwojenie jaźni".

Marta Kaczyńska nie ma w życiu lekko. Miała już trzech mężów, a bywało tak, iż któryś nagle dowiadywał się, że nie jest ojcem swojego dziecka. Ale przecież bywa w życiu różnie, nie jest czarno-biało i nikomu nie powinno być nic do tego. Z tym że...

Córka prezydenta Lecha Kaczyńskiego i bratanica jego bliźniaka, dziś prezesa PiS, ślub kościelny brała dwa razy, trzy razy wchodziła w związek małżeński, ale i tak rości sobie prawo do mówienia Polkom i Polakom, jak żyć i co jest moralne. To bardzo nie podoba się "prezesowi", czyli odtwórcy głównej roli (postaci wzorowanej na Jarosławie Kaczyńskim) w serialu "Ucho Prezesa".

Robert Górski (Prezes) napisał książkę, w niej poświęcił kilka nieprzyjemnych słów pani Marcie. Gdy publicystka sięgnie po lekturę "Jak zostać prezesem", poblednie. No chyba że stwierdzi, że akurat ona sumienie ma czyste - wszak mylić się można, a i do ołtarza kilka razy też nikt nikomu stawać nie zabroni.

Moralistko-skandalistka

Ale co właściwie nie spodobało się Górskiemu? Stwierdził, że Marta się rodzicom nie udała. Czemu? Bo mieli tworzyć obraz katolickiej, przykładnej rodziny, a ona z tą przykładnością za wiele wspólnego przecież nie ma.

Ma takie zabawne rozdwojenie jaźni, bo pisze felietony, w których uczy ludzi, jak żyć, a jednocześnie jej życie prywatne to ciąg niebanalnych obyczajowych skandali. Jest moralistko-skandalistką

- pisze Górski.

Stwierdza też, że pani Marta jest twardym orzechem do zgryzienia dla wyborców PiS.

Budzi w nich konsternację, bo to element, który nie pasuje. Pytani o córkę śp. prezydenta i jej skomplikowane życie rodzinne, układy z mężami, którzy okazywali się nie być ojcami jej dzieci, odpowiadają cichym głosem, że no trudno, Marteczka to im się nie udała - stwierdza "prezes".

Górski zastanawia się też na łamach swojej książki, skąd ten brak pokory i moralizowanie przy jednoczesnym nie słuchaniu własnych rad... Za całość wini rodziców Marty.

Może rodzice ją za mocno trzymali, to im się odwinęła. Często tak jest, że na im krótszej smyczy są dzieci, tym dalej potem muszą odbiec. Z katolickiego liceum wybiegają czasem naprawdę wygłodniałe wilki. Bilans musi się wyrównać - stwierdza.

Przeczytaj więcej
Komentarze