18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

LOGIKA ANTYSZCZEPIONKOWCÓW

Wokalistka zakaziła się dla certyfikatu. ZGADNIECIE, JAK SKOŃCZYŁA?

18.01.2022  14:07
Czeska piosenkarka zaraziła się, by zdobyć certyfikat covidowy. Zapomniała, że może wcześniej umrzeć. I umarła
Czeska piosenkarka zaraziła się, by zdobyć certyfikat covidowy. Zapomniała, że może wcześniej umrzeć. I umarła Fot: Hanka Horka/Facebook

Igła gorsza od cierpienia? Różnie ludzie stopniują cierpienie. Czeska piosenkarka Hana Horka specjalnie zaraziła się koronawirusem, bo nie chciała się szczepić. Już nie zaśpiewa. 

Lepiej ciężko chorować, a może nawet umrzeć, niż pozwolić się zaszczepić? Cóż... dla wielu antyszczepionkowców dokładnie tak. Część z nich uparcie twierdzi oczywiście, że koronawirus jest niegroźny, a COVID-19 to tylko takie przeziębienie. Niektórzy z nich dopuszczają do siebie myśl, że choroba wywołana SARS-COV-2 może zagrażać czyjemuś życiu, ale ani myślą życia (i żyć innych osób) ratować. Igła to zło, szczepionki to eksperymenty, globalna zaraza to wielki spisek.

Wiele już było doniesień o zagorzałych antyszczepionkowcach, którzy zarazili się SARS-COV-2 i ledwo uszli z życiem, lub umarli. Dziś będzie historia o tyle barwniejsza, że jej główna bohaterka... specjalnie naraziła się na kontakt z koronawirusem. Zaraziła się na życzenie. No i tak jakby... za późno się zorientowała, że popełniła błąd.

Piosenkarka już nie zaśpiewa. Zaraziła się i umarła

Mowa o czeskiej piosenkarce folkowej - Hana Holka tak bardzo nie chciała się szczepić, że chwyciła się brzytwy. W Czechach panują bardzo surowe restrykcje pandemiczne, większość miejsc zamknięta jest dla osób bez certyfikatów covidowych. Paszport, podobnie jak w Polsce, uzyskać można nie tylko przez szczepienie, dostają go też ozdrowieńcy. Opętana antyszczepionkowymi mądrościami głowa pani pieśniarki uznała więc, że skoro tak, to zachoruje. I przypłaciła tę decyzję życiem.

Hana Horka zmarła w niedzielę w wyniku ciężkich powikłań wywołanych COVID-19. Kobieta miała 57 lat. Wcześniej piosenkarka aktywnie wspierała w mediach społecznościowych ruchy antyszczepionkowe, a w swoim ostatnim poście na Facebooku, który zamieściła 14 stycznia, chwaliła się, że będzie mogła teraz bez przeszkód korzystać z wszelkich dóbr. Przechytrzyła państwo - przechorowała covid, nie szczepiła się, jest cwaniakiem roku. Ups... A jednak nie.

Syn oskarża: macie krew na rękach

Śmierć 57-latki potwierdza między innymi jej syn, Jan Rek. Młody mężczyzna informuje, że jego mama czuła się już całkiem nieźle. W niedzielę wyszła nawet na spacer z mężem, w pewnym momencie poczuła jednak mocny ból w plecach. - Posmarowaliśmy ją maścią i położyliśmy do łóżka. Udusiła się w dziesięć minut - powiedział zrozpaczony syn piosenkarki.

Mężczyzna pretensje o śmierć matki ma do... tak uwielbianych przez nią antyszczepionkowców. - Moja mama opierała się na waszych argumentach. Gardzę wami - powiedział Rek. W mediach społecznościowych oznajmił zaś, że antyszczepionkowcy mają krew na rękach i żalił się, że to przez nich jego mama nigdy nie zobaczy swoich wnuków, nie weźmie udziału w obronie czy ślubie młodego mężczyzny.

Czytaj także