18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Mroczne kulisy "M jak Miłość"

Pyrkosz skrzywdził Perepeczko? "Na d*** nie zarobisz"

Wojciech Kozicki
11.10.2022  14:59
Pyrkosz skrzywdził Perepeczko. "Na d*** nie zarobisz"
Pyrkosz skrzywdził Perepeczko. "Na d*** nie zarobisz" Fot: Mateusz Jagielski/East News,

Agnieszka Fitkau-Perepeczko to ostatnio same kontrowersyjne wypowiedzi. Było śmianie się z mobbingu i molestowania seksualnego, a teraz celem jej ataku jest Witold Pyrkosz z „M jak Miłość”. Opowiedziała o ich trudnej relacji. Sympatyczny aktor był prywatnie okrutny dla kobiety?

Agnieszka Fitkau-Perepeczko to 80 lat życiowego doświadczenia, ale chyba nic z tego nie wynika. Gwiazda „M jak miłość” niedawno śmiała się z mobbingu w TVN i żartowała z molestowania seksualnego aktorek w Polsce. Teraz postanowiła odgrzebać swoje niesnaski z Witoldem Pyrkoszem. Aktorka wyznała, że serialowy Lucjan Mostowiak terroryzował ją psychicznie. Zapłakana szukała w nocy pomocy u męża. Co takiego jej powiedział Pyrkosz i jak ją skrzywdził? Czy poczciwy aktor, jawiący się raczej jako dobrotliwy safanduła, był tak naprawdę potworem?

Dlaczego Pyrkosz gnębił Fitkau-Perepeczko? Mroczne kulisy "M jak Miłość"

Agnieszka Fitkau-Perepeczko grała w „M jak Miłość” w latach 2003-2007. Napisała nawet książkę, zdradzając kulisy serialu. Jedyną osobą, która odmówiła jej rozmowy był właśnie Witold Pyrkosz. Ostro dał jej do wiwatu i popełnił werbalny nokaut na kobiecie.

Któregoś dnia wspólnej pracy na planie poprosiłam Witolda Pyrkosza o maleńki wywiad na temat jego pracy, kariery tłumacząc mu, że piszę taką książkę i sama grając małą rólkę, ośmielam się poprosić o te kilka chwil uwagi. Popatrzył na mnie, jakbym była śliską jaszczurką obdartą ze skóry i rzekł: "Na mojej du*ie nie będziesz zarabiać pieniędzy...". I dodał: "Nigdy!" – wspomina Fitkau-Perepeczko na Facebooku.

Okazało się, że odpowiedź Pyrkosza bardzo zabolała aktorkę. Zadzwoniła po pomoc do swojego męża. Marek Perepeczko, który znał się z Pyrkoszem z „Janosika”, dał radę ją uspokoić. Jednak jej relacja z Pyrkoszem na zawsze pozostała już niczym ziemniaki w piwnicy, które złapały wilgoć.

Tego wieczoru z płaczem zadzwoniłam do Marka do Częstochowy, gdzie był dyrektorem teatru. Przecież to był jego starszy kolega z "Janosika". Może coś zaradzi. "Kiciu nie przejmuj się!", wołał Marek do słuchawki. No i Kiciuś z miejsca przestał się przejmować... Ale nasza wzajemna niechęć przetrwała forever... A mogło być tak przyjemnie... – wspomina Fitkau-Perepeczko.

Fani zaczęli na Facebooku pytać aktorkę o szczegóły relacji z Pyrkoszem. Dlaczego miał do niej awersję? Skąd ta repulsja? Aktorka odpowiedziała.

Rzadko się zdarza, żeby starszy kolega nienawidził młodszej koleżanki, że jest żoną jego kolegi, który nie lubił nocnych hulanek, był piękny jak marzenie. A on jakby mniej piękny. No to po pierwsze... Po drugie babsko (ja) przyjechało z Australii i dostało rolę. Rola zaczęła się rozrastać, dziennikarze się interesowali, etc. To było za dużo jak na wytrzymałość starszego kolegi i dawał popalić... Gnębił mnie strasznie... Poniżał mnie i ośmieszał przed całą ekipą i cała ekipa to widziała. Mówił o mnie bzdury, kłamstwa w wywiadach w telewizji i na spotkaniach. Ludzie byli skonsternowani, nie wiedzieli, co myśleć. Myślę, że był świetnym drugoplanowym, charakterystycznym aktorem. Miał trudny charakter i dużo zazdrości. Ja w serialu znalazłam się niespodziewanie i odniosłam nawet mały sukces, który w jego głowie się nie mieścił.To było słabe, nie miałam szans na obronę. Często o tym myślę. Sprawił mi wiele przykrości i spowodował dużo łez... – wyjaśniła Agnieszka Fitkau-Perepeczko. (Plejada)

Czytaj także