18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Ujawnił jaki był naprawdę

Skiba o Durczoku: "napiszę prawdę, bo już mu nie zaszkodzi"

16.11.2021  15:31
Skiba o życiu prywatnym Kamila Durczoka. Nieznane oblicze dziennikarza
Skiba o życiu prywatnym Kamila Durczoka. Nieznane oblicze dziennikarza Fot: Leszek Kotarba/East News

Kamil Durczok nie żyje, znana jest już przyczyna śmierci, a popularne osoby i gwiazdy żegnają byłego dziennikarza TVN. Krzysztof Skiba z zespołu Big Cyc postanowił zamieścić w mediach społecznościowych zaskakujący wpis o Durczoku. Twierdzi, że "napisze prawdę, bo już nie zaszkodzi" tym byłemu szefowi "Faktów". Posunął się za daleko?

Zmarł Kamil Durczok. W ostatnich latach walczył z chorobą, alkoholizmem, zmagał się z prawem i próbował odbudować swój wizerunek. Co naprawdę działo się w jego życiu i jaki był prywatnie? Krzysztof Skiba z zespołu Bic Cyc postanowił na Facebooku pokazać światu prawdziwego Kamila Durczoka, a swój wpis zatytułował „szklanka dla Kamila”. Odniósł się do walki dziennikarza z uzależnieniem od alkoholu.

Skiba o Durczoku. Jaki był prywatnie? Upadek i problemy

Skiba napisał, że był zapraszany na libacje alkoholowe przez Durczoka, ale starał się odmawiać, bo wiedział jak skończy się „męska wódeczka”. Teraz żałuje nie uczestniczył w popijawach z dziennikarzem, bo być może odciągnąłby go od pokus i uratował go przed równią pochyłą w życiu.

Napisze prawdę, bo Kamilowi nic już nie zaszkodzi. Dzwonił do mnie, by przyjść i się napić. Dzwonili jego kumple z tekstem, że "Kamil zaprasza". Dzwonili też moi bliscy kumple ze Śląska, że jest impreza z Kamilem – wspomina Skiba.

Muzyk Big Cyca odniósł się także do zrujnowanej kariery Durczoka i jego upadku niemalże na samo dno. Wspomniał słynny brudny stół w TVN, chociaż pominął temat wypadku spowodowanego po pijaku.

Kamil spadł z samego topu. Był gwiazdą mediów, cenionym i nagradzanym dziennikarzem, a kilka lat później tak nabroił, że znalazł się praktycznie na dnie. Jakie to ludzkie i jakie to smutne. W TVN go nie lubili, bo był szefem tyranem. Słynna scena z brudnym biurkiem Durczoka odbiła się żartami po całym kraju. Po zdobyciu tych wszystkich Wiktorów trochę gwiazdorzył i zadzierał nosa. Widywaliśmy się jedynie w przelocie, na korytarzach w telewizji lub na jakiś bankietach – napisał Skiba na Facebooku.

Skiba wspomniał też spotkanie z Kamilem Durczokiem w jednym ze śląskich pubów. Był zdziwiony, że znany muzyk miał komediowy występ w tak podrzędnym lokalu. Zdaniem Skiby, wkrótce Durczok to zrozumiał, gdy „wypadł z salonów”.

Kamil walczył do końca. Mimo nałogu, który go zjadał i życia, które mu się kompletnie posypało, nie poddawał się. Założył portal informacyjny, angażował się w akcje społeczne, był czynnym publicystą, komentował celnie scenę polityczną. Wytoczył procesy gazetom, które pisały o nim bzdury. Mimo zdarzającego się hejtu i ataków, pokazywał swą jasną stronę mocy. Pogubiony człowiek, świetny dziennikarz, ulubiony cel ataku dla wielu, którzy nie mieli takiego talentu jak on. Jak to łatwo w Polsce doładować sobie akumulatory, gdy się widzi upadek bliźniego. A mało kto, był tak wysoko i tak nisko upadł. Choć upadł nie do końca, bo walczył. I za tę Twoją walkę z demonami życia, wypiję dziś Kamil wódeczkę. Tak jak lubiłeś. Całą szklankę na raz  – wspomina Durczoka Krzysztof Skiba.