18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Ktoś to wiedział?

Smutne kulisy Eurowizji. Istnieje specjalny cennik

14.05.2022  13:36
Smutny cennik na Eurowizji
Smutny cennik na Eurowizji Fot: MARCO BERTORELLO/AFP/East News

Eurowizja zachwyca, zwłaszcza wtedy, kiedy Polak bez problemu dostaje się do finału konkursu. Jak się jednak okazuje, kulisy tej imprezy są całkiem smutne. Istnieje specjalny cennik!

Eurowizja do tej pory nie była domeną Polaków. Poza zajęciem historycznego drugiego miejsca przez Edytę Górniak w 1994 roku, aż do dzisiaj, nie mogliśmy mówić o dobrej passie. Tym razem na konkursie (na razie tylko w półfinale) zatriumfował Krystian Ochman.

Jak się jednak okazuje, konkurs sam w sobie nie jest aż tak przyjazny, jak mogłoby się wydawać. Tym razem opowiada to tym Magdalena Tul, która reprezentowała nas w 2011 roku i nie wyszła z półfinału.

Brutalne kulisty Eurowizji

Magdalena Tul jest wokalistką znaną telewizyjnie przede wszystkim z programu "Jak to melodia?". W 2011 r. reprezentowała Polskę w 56. Konkursie Piosenki Eurowizji. Zaśpiewała piosnkę "Jestem". Obecnie rozwija swoją karierę w USA. Wydała tam dwa single i teledyski. Z okazji triumfu Krystiana Ochmana, piosenkarka wróciła do własnych, niezbyt przyjemnych wspomnień.

"Od czasu, kiedy ja reprezentowałam Polskę, bardzo wiele się zmieniło, poziom wizualny wydarzenia bardzo zyskał na jakości. Można od niedawna również korzystać z nagranych chórków, czego nie wolno było wcześniej robić, a każdy ludzki głos musiał być zaśpiewamy na żywo. Chyba najbardziej zaskoczyły mnie moje wizualizacje, kiedy zobaczyłam je na scenie podczas prób w Düsseldorfie. Zamiast tańczących, damskich sylwetek, pojawiły się białe kule. Zaskoczona byłam również bardzo krótką próbą, z której główna, dźwiękowa część, nie odbyła się na scenie, tylko w osobnym, studyjnym pokoju" – wspomina Magdalena Tul w rozmowie z "Super Expressem".

Najbardziej wokalistkę zaskoczył jednak... specjalny cennik! To z niego artyści mogli wybrać dodatki, jakie chcą wykorzystać na scenie. Nawet za wiatr we włosach trzeba było dopłacić!

W końcu, jak jednak postanowiono, że będzie on za darmo, to chciałam dopilnować, aby na pewno efektownie się prezentował, bo na pierwszych dwóch próbach był bardzo słaby i powtarzałam organizatorom, że chciałabym więcej wiatru. Jak włączyli go tak naprawdę dopiero na występie, myślałam, że się nim uduszę!

– wyznała piosenkarka.

Myślicie, że Krystian Ochman też za coś dopłacić musiał?