18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Dramatyczne wieści

Tragedia na gali we Wrocławiu. Były strongman walczy o życie

24.10.2021  12:05
Dramat na gali puchdown
Dramat na gali puchdown Fot: DarSzach/Shutterstock

Podczas piątkowej gali Punchdown 5 doszło do tragicznego zdarzenia. Artur Walczak znany jako "Waluś" po nokaucie został zabrany do szpitala. Jak się okazało, były strongman doznał poważnego urazu mózgu. Lekarze walczą o jego życie.

Zawody slapfightingu polegają na wymierzaniu sobie na przemian tzw. "liści", czyli uderzeń w twarz otwartą dłonią. Ciosy w głowę są na tyle silne, że zawodnicy często tracą przytomność, a cała zabawa jest śmiertelnie niebezpieczna. Przekonali się o tym organizatorzy gali Punchdwon 5 we Wrocławiu.

W piątkowym wydarzeniu Artur "Waluś" Walczak zmierzył się z mistrzem punchdownu Dawidem "Zalesiem" Zalewskim. Po krótkiej wymianie ciosów w twarz Walczak został znokautowany. Były strongman chwilę później osunął się na ziemię i stracił przytomność. Poszkodowanego zabrano do szpitala, gdzie lekarze przekazali dramatyczne informacje.

Tragedia totalna. Artur jest obecnie w stanie krytycznym. Odciągnęli mu krew z połowy półkuli, reszty nie dali rady. Po uderzeniu wytworzył się ogromny krwiak - przekazał przyjaciel "Walusia", Piotr Witczak, znany jako "Bonus BGC".

Zawodnicy podkreślają, że sytuacja mogłaby zakończyć się inaczej, gdyby na miejscu była karetka pogotowia. Niestety, 30-minutowe oczekiwanie na transport do szpitala sprawiło, że poszkodowany doznał poważnych uszkodzeń mózgu.

Artur Walczak walczy o życie

Po kilku godzinach od wypadku Piotr Witczak poinformował, że "Waluś" jest w śpiączce farmakologicznej, a jego szansa na przeżycie wynosi zaledwie 2 proc.

Jak przeżyje, będzie w stanie wegetacyjnym niestety. Zebralibyśmy pieniądze na rehabilitację, ale musi być stan stabilny, a nie jest. On umiera… Niestety. Za długo czekali za karetką. Mózg nie dostawał  tlenu. Jest tragedia. Nie mogę się pozbierać - dodał "Bonus BGC".

Organizatorzy wydarzenia tłumaczą, że po walce Artur Walczak trafił pod opiekę ratowników medycznych, którzy po wstępnych badaniach podjęli decyzję o wezwaniu pogotowia.