Żenada i homofobia

Big Brother: nauczyciele strajkują, a uczestnicy sobie drwią

09.04.2019  21:46
Nietrafiona zabawa w szkołę była powodem konfliktów
Nietrafiona zabawa w szkołę była powodem konfliktów Fot: bigbrother.tvn.pl

Program „Big Brother” po raz kolejny szokuje. Tym razem chodzi o zadanie, jakie Wielki Brat postawiła przed uczestnikami. W trakcie strajku nauczycieli bawią się oni w szkołę.

W domu wielkiego brata znów pogłębiają się podziały i uprzedzenia. Tym razem przyczynkiem do konfliktu była zabawa w szkołę, którą zleciła mieszkańcom sama Wielki Brat. Czy aby na pewno takie zadanie w trakcie strajku nauczycieli i kryzysu w edukacji jest na miejscu?

„Big Brother” bawi się w szkołę

W polskich szkołach nie ma lekcji, nauczyciele strajkują domagając się podwyżki i godnego traktowania, tymczasem w programie „Big Brother” uczestnicy przywdziewają mundurki i idą do „szkoły”. Produkcja programu najwyraźniej nie dostrzegła lekkiego nietaktu w prowokowaniu takiej zabawy podczas kryzysowego dla polskiej edukacji momentu. Zadanie będzie trwało przez cały tydzień. Mieszkańcy domu wielkiego brata przez ten czas muszą chodzić w szkolnych mundurkach, przeprowadzać lekcje a nawet przystąpić do egzaminów.

Patologia w „Big Brotherze”

Co więcej, uczestnicy, gdy tylko dowiedzieli się o zadaniu zaczęli interpretować je po swojemu. Pojawiły się więc niewybredne żarty i nienajlepszy obraz szkoły.  Zaczęło się już w momencie pierwszego dzwonka i zajęcia miejsc w prowizorycznej klasie.

Zobacz, z przodu siadają konfidenci, którzy strzelają z ucha do nauczycielki – rzucił Igor (siedzący w ostatniej ławce) w stronę Łukasza, który zajął miejsce z przodu

Na kolejne pseudo-wygłupy nie trzeba było długo czekać, gdyż  pierwszą lekcją, w jakiej uczestniczyli mieszkańcy była ta pod hasłem „dzieci i ryby głosu nie mają”. Prowadził ją Radek, który zainscenizował rozmowę dziecka z rodzicami. W roli tego pierwszego obsadził Igora. Rodzicami zostali Łukasz i Justyna.

Na mojej urodzinowej imprezie chcę po pierwsze wódkę, po drugie wino, po trzecie keg z piwem i po czwarte tańczące dupeczki – mówił Igor stylizując swoja wypowiedzi na seplenienie czterolatka

Homofobia i uprzedzenia

Kolejną lekcją, jaka odbyła się w domu wielkiego brata, była lekcja wychowania seksualnego, którą poprowadziła Magda. Być może produkcja programu oczekiwała, że będzie to temat, przy którym towarzystwo się rozluźni. Tymczasem zamiast śmiechu pojawiła się homofobia i szowinizm.

Uważam, że seks osobników tej samej płci jest niebezpieczny, bo mój tata widział kiedyś przy obiedzie, jak dwie muchy uprawiały seks na jego talerzu i je zabił – powiedział Bartek

Ta dość obrazowa metafora miała być żartem, jednak nie wszystkim było do śmiechu.

Z kolei szowinizmem wykazał się Igor, który chętnie dzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat kobiecego okresu.

 To jest wtedy, kiedy kobieta narzeka i nie da się jej słuchać, a do tego boli ją głowa jest nie do wytrzymania- żartował

„Ku**a, czy ktoś widzi co tu się dzieje?”

Najlepszym dowodem na to, że zabawa w szkołę nie wyszła wszystkim na dobre, były wieczorne rozmowy niektórych mieszkańców. Pierwsza była Magda. Postanowiła ona nieco utemperować Igora, będącego w konflikcie z Łukaszem i jawnie go obrażającego. To niestety nie przyniosło oczekiwanego skutku. Igor stwierdził jedynie, że Łukasz jest „matołem” i działa z premedytacją próbując wszystkich zirytować.

Tymczasem Kasia bardzo przejęła się docinkami panów w stronę homoseksualnego kolegi.

Ku**a, czy ktoś widzi co tu się dzieje? – wybuchła w pewnym momencie 

Stwierdziła też, że w domu wielkiego brata jest grupa ukrytych homofobów, którzy powoli zaczynają się ujawniać. Oskarżyła o to przede wszystkim Igora i Radka. Wygląda na to, ze po chwilowej euforii atmosfera w „Big Brotherze” się zagęszcza.

Przeczytaj więcej
Komentarze