Tragedia gwiazdy

Kora przed śmiercią wyznała prawdę o księżach pedofilach. Niewyobrażalne cierpienie

16.05.2019  09:49
Kora przed śmiercią wyznała prawdę o księżach pedofilach. Niewyobrażalne cierpienie
Kora przed śmiercią wyznała prawdę o księżach pedofilach. Niewyobrażalne cierpienie Fot: Michal WARGIN/East News

Kora zapisała się w historii naszego kraju jako gwiazda wielkiego formatu. Niewiele osób wie, że bardzo cierpiała za życia, a to wszystko przez księży pedofilów. Mąż artystki ujawnił, co wyznała mu żona na niedługo przed śmiercią.

Kora była wspaniałą artystką, znaną nie tylko ze swojego bezsprzecznego talentu, ale również z bardzo jasnych poglądów i tego, że nigdy niczego nie ukrywała. Są jednak rzeczy, o których mówiła z trudem. Nic dziwnego - niejeden człowiek nie byłby w stanie znieść takiego cierpienia, jakie przypadło jej w udziale. Niedługo przed śmiercią wyznała mężowi coś, co zdecydowanie każdym wstrząśnie.

Kora przed śmiercią wyznała prawdę nt. księży pedofilów

Jako dziecko, Kora padła ofiarą księży pedofilów. To, co oni zrobili, położyło się cieniem na całym jej życiu. Była jedną z pierwszych osób publicznych, które głośno i odważnie mówiły o tym, że poznały gorzki i tragiczny smak molestowania seksualnego. Teraz na jaw wyszedł straszny sekret, jaki Kora powierzyła swojemu mężowi, nim odeszła.

Trudno było zaprzeczyć jej relacjom z domu dziecka zamieszczonym w trzech kolejnych wydaniach książki "Podwójna linia życia". Przed śmiercią wyznała mi, że to, co opisała było jedynie szczytem góry lodowej. Zakonnice znęcały się fizycznie i psychicznie nad małymi dziećmi. Wytwarzały atmosferę przerażającego strachu doprowadzając je do ciężkich traum, których nigdy w dorosłym życiu nie dało się już przezwyciężyć. Gdy później zaśpiewała o molestującym ją starym księdzu w piosence "Zabawa w chowanego", ludzie różnie zareagowali. Niektórzy nie chcieli jej wierzyć - opowiedział Kamil Sipowicz, mąż artystki.

Wszyscy wiedzieli, że Kora nie bez powodu była osobą antyklerykalną. Głównie przez to, co ją spotkało, nigdy nie popierała działań Kościoła i braku reakcji na straszne doniesienia, jakie trafiały do uszu kleru.

Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, że całe jej życie było okryte milczeniem i męczył ją fakt, że nikt nic nie zmienia w kwestiach pomocy ofiarom molestowania.

Ponieważ jest i była artystką, wiele jej było wolno, lecz z drugiej strony nie wszyscy traktowali ją poważnie, bo co innego, gdy mówi artystka, a co innego, gdy mówi prokurator. Żadna osoba, ani ci, co się nad nią znęcali, ani ci, którzy ją molestowali, nigdy nie ponieśli żadnych konsekwencji. Teraz już wszyscy nie żyją. (...) Kościół wolał nie reagować. Nikt z tego zgromadzenia zakonnego w Jordanowie nigdy jej nie przeprosił. Do tej pory uważają, że nie mają za co przepraszać. Nawet kiedyś tam pojechaliśmy po wielu latach.Ten ośrodek nadal istnieje, zajmują się teraz niepełnosprawnymi dziećmi. Te są jeszcze bardziej bezbronne - mówił dalej Sipowicz.

Artystka zawsze mówiła, że zależy jej przede wszystkim na przerwaniu kręgu milczenia. Zdecydowanie, gdyby wiedziała, co dzieje się po publikacji dokumentu Tomasza Sekielskiego - byłaby bardzo zadowolona. Tym bardziej, że w swojej twórczości również poruszała takie trudne tematy, chociażby w piosence: "Zabawa w chowanego".

Przeczytaj więcej
Komentarze