"Stalkerka sprokurowała wypadek"

Kaz pozywa Isabel. Niepełnosprawność to oszustwo?

08.05.2019  20:07
Marcinkiewicz pozywa byłą zonę
Marcinkiewicz pozywa byłą zonę Fot: Facebook/Kazimierz Marcinkiewicz/Izabela OlchowiczMarcinkiewicz

Wojna Kazimierza Marcinkiewicza i jego ex żony Izabeli "Isabel" Olchowicz trwa. Były premier ogłosił właśnie, że pozywa ją za oszustwo i ustawienie wypadku.

Telenowela, jaka nakręca się wokół związku, rozstania i kłótni byłych kochanków, zdaje się nie mieć końca. Kazimierz Marcinkiewicz i jego ex żona Izabela "Isabel" Olchowicz drą koty, a w grę wchodzą ogromne pieniądze.

Po wypadku z udziałem kobiety, już po rozstaniu pary, sąd zasądził na jej rzecz alimenty. Były mąż zalega jednak z płatnościami, bo jak tłumaczył, różnie mu się w życiu wiedzie.

Isabel co raz grozi mu więc sądem, interweniowała nawet u prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, a Kaz oskarża ją o stalking. Teraz ogłosił, że była ukochana okłamuje nie tylko jego, ale i opinię publiczną, i ma na to mocne dowody.

Kaz idzie do sądu. Isabel w opałach

Na Facebooku Kazimierza Marcinkiewicza pojawił się wpis, w którym polityk informuje o wkroczeniu na ścieżkę sądową. Po raz kolejny nazywa byłą żonę stalkerką i oznajmia, że wypadek, który rzekomo pozbawił ją możliwości pracy i zmusił do łożenia na jej utrzymanie, był ustawiony.

Pani Stalkerka miała wypadek w grudniu 2014 roku, nie spiesząc się na spotkanie ze mną, tylko przeciwnie, jechała prawie pustymi Al. Jerozolimskimi w stronę Pruszkowa, nie do centrum, gdzie na nią czekałem. Jak zeznał kierowca jadący za nią, jechała najwyżej 50 km/h i sama wjechała w barierki. Sprokurowała ten wypadek do czego przyznała się mi w szpitalu i na co są także inne dowody. W tym czasie nie żyłem już z nią od 2 lat - napisał.

To jednak nie wszystko. Były premier twierdzi, że bezwładna ręka Isabel wcale nie jest bezwładna i ma świadków na rozbijanie się (dosłownie) kobiety po świecie bez temblaku.

Pani Stalkerka mająca problemy z codziennym życiem, przebieraniem, a nawet spaniem, we wrześniu 2016 roku poleciała do Barcelony, tam na swoje prawo jazdy wynajęła w firmie Sixt samochód peugeot 208 z automatyczną skrzynią biegów i pojechała na Majorkę. Tam miała stłuczkę, za którą nie zapłaciła - pisze polityk. - Jako że podała zły adres, windykator trafił do mnie. Nie potwierdził, by wynajmująca samochód miała widoczną rękę na temblaku i to w sposób, który właściwie uniemożliwiałby jazdę. Wynajmując samochód nie wskazała też innego kierowcę.

W kolejnej części swojego posta Marcinkiewicz oznajmia, że idzie do sądu, bo "stalker się sam nie zatrzyma". Wygląda więc na to, że - jeśli informacje podane przez polityka są prawdziwe - Isabel może mieć wkrótce poważne kłopoty.

Przeczytaj więcej
Komentarze