gwiazdor wyznaje winy

Spowiedź Wiśniewskiego: "leżałem pijany w spaghetti, syn patrzył"

11.04.2019  23:12
Michał Wiśniewski wspomina trudne chwile
Michał Wiśniewski wspomina trudne chwile Fot: Inatagram/Michał Wiśniewski

Michał Wiśniewski nie potrafi dysponować pieniędzmi, a problemy finansowe próbował rozwiązać... piciem alkoholu. W "Fakcie" opowiedział o swoich traumatycznych przeżyciach.

Choć złote czasy Ich Troje dawno już minęły, a najnowsze hity zespołu znają już jedynie najwierniejsi fani, Michał Wiśniewski nie schodzi z języków. Wszystko przez jego kolejną żonę i kolejne rozstanie. Wiśnia bowiem złożył kilka tygodni temu następny pozew o rozwód.

Małżeństwo z Dominiką Tajner okazało się nie być jednak miłością na całe życie. Kolejna żona idzie w odstawkę, a media spekulują, co się wydarzyło. Tymczasem pewne jest to, że Dominice Wiśnia zawdzięcza naprawdę dużo. Można nawet powiedzieć, że kobieta uratowała mu życie.

Wiśnia spowiada się z grzechów przeszłości

Michał Wiśniewski popadł w ogromne problemy finansowe. Na jego konta wszedł komornik, stracił kilka inwestycji i kilkaset tysięcy złotych, i omal nie wylądował na bruku. Z opresji uratowała go Dominika, wykupując na aukcji komorniczej jego willę w Magdalence.

Ale to nie wszystko. Nieumiejętność radzenia sobie z pieniędzmi i problemy finansowe sprawiły, że Wiśnia zaczął pić. W "Fakcie" wspominał, jak głębokiego dna udało mu się sięgnąć.

Zacząłem zapijać te smutki. Raz wywaliłem się na schodach, wywaliłem na siebie talerz z jedzeniem. Mój syn zobaczył mnie leżącego pijanego na ziemi w spaghetti - wyznał.

Gwiazdor wspomina również, jak poniżające były aukcje komornicze.

W międzyczasie działali komornicy, spisywali rzecz po rzeczy. Licytacje odbywają się u ciebie w domu. Przychodzą obcy ludzie, by kupić to, co masz. Później licytowany był dom - mówił.

Na jego szczęście, dom ze szponów komornika przejęła ówczesna małżonka.

Wiśniewski stracił przyjaciół, nikt nie chciał z nim pracować

Lider Ich Troje bardzo boleśnie odczuł swoje problemy finansowe. Nie dość, że nagle nie miał gdzie i za co żyć, to jeszcze ludzie zaczęli się od niego odwracać.

Nagle wszyscy zerwali kontrakty, bo kto chce współpracować z osobą ściganą przez komorników? Banki zaczęły wypowiadać mi kredyty. Wypowiedzieli mi karty, nie mogłem mieć własnego konta. Nagle nie wiedziałem, ile jestem komu winien - żali się Wiśniewski.

Na szczęście gwiazdor znalazł wyjście z trudnej sytuacji - ogłosił, że jest bankrutem. To i pomoc specjalisty pomogły mu w końcu stanąć na nogi.

Jak sędzia powiedziała, że orzeka moją upadłość, to się po prostu popłakałem. Mam teraz własne konto, którym zarządza syndyk. Jest jak tatuś, który prowadzi dziecko do wyjścia. Do dorosłego życia. Mogłem to załatwić, jak miałem 40 lat, a dzisiaj mam 47. Straciłem kupę czasu i kupę nerwów - wyznał.

Czy to oznacza, że gwiazdor poszedł w końcu po rozum do głowy i teraz już zawsze odpowiedzialnie będzie dysponował pieniędzmi? I czy kolejna żona (o ile znów się na jakąś zdecyduje) będzie miała dla niego tyle empatii, siły i cierpliwości?

Przeczytaj więcej
Komentarze