Przeżyła najgorsze

Prawda o śmierci Violetty Villas jest straszna. Wyszła na jaw

07.06.2019  13:12
Prawda o śmierci Violetty Villas jest straszna. Wyszła na jaw
Prawda o śmierci Violetty Villas jest straszna. Wyszła na jaw Fot: PATRYK PTAK/REPORTER

W końcu wiadomo, co działo się z Violettą Villas nim odeszła z tego świata. Zapadł nareszcie wyrok w sprawie jej "opiekunki".

W kłodzkim sądzie 7 lat po śmierci Violetty Villas zapadł wyrok w sprawie jej "opiekunki". Jak się okazuje, została ona uznana winną znęcania się nad gwiazdą. Czeka ją 1,5 roku bezwzględnego więzienia. Co tak naprawdę działo się tuż przed odejściem piosenkarki? Już wszystko jest jasne.

Przerażające fakty nt. śmierci Violetty Villas

Violetta Villas była bez wątpienia gwiazdą światowego formatu. Z wiekiem zaszyła się w swoim rodzinnym Lewinie Kłodzkim i tam pozostała aż do końca. Za zamkniętymi drzwiami działy się rzeczy straszne, o których świat dowiedział się już po śmierci gwiazdy.

O prawdę w kwestii śmierci matki walczył przede wszystkim jej syn Krzysztof Gospodarek. Tym bardziej, że artystka zapisała dom w Lewinie Kłodzkim swojej "opiekunce" Elżbiecie B., ale istniały podejrzenia, że już wtedy była przez nią skrajnie zmanipulowana.

Zgodnie z ustaleniami sądu, Elżbieta B. znęcała się nad Violettą Villas, podsycając w niej lęki i wpędzając w manię prześladowczą. Do tego Villas zmuszana była do picia alkoholu, "opiekunka" ją głodziła i zamykała w zimnym pokoju. Ślady tej gehenny widać było na ciele gwiazdy, kiedy już po śmierci została poddana oględzinom. 

Ostatecznie dom w Lewinie Kłodzkim przeszedł na własność syna Villas, Krzysztofa Gospodarka. Elżbieta B. do dziś nie znajduje w sobie żadnej winy. 

Dom w Lewinie Kłodzkim

SLAWOMIR WOCH/REPORTER
Przeczytaj więcej
Komentarze