Wielka walka

Wstrząsające wyznanie Doroty Wellman. "Niemalże gardziłam sobą"

17.05.2019  12:02
Wstrząsające wyznanie Doroty Wellman. "Niemalże gardziłam sobą"
Wstrząsające wyznanie Doroty Wellman. "Niemalże gardziłam sobą" Fot: Artur Zawadzki/REPORTER

Dorota Wellman zdecydowała się na wyznanie, które zdradza szczegóły jej ciężkiej walki stoczonej w przeszłości. Prawdopodobnie dziennikarka w dużej mierze opowiedziała o tym po to, by ludzie pojęli skalę problemu dotyczącego coraz większej liczby osób.

Dorota Wellman jest jedną z najbardziej znanych dziennikarek. Słynie z tego, że bez ogródek mówi, co myśli i ma duży dystans do siebie. Nieczęsto opowiada o swoim życiu prywatnym, ale jeśli już to robi, przyświeca jej jakiś istotny cel. Dokładnie tak jest prawdopodobnie w tym przypadku.

Dorota Wellman opowiada o swojej traumie

Dziennikarka wspiera Małgorzatę Rozenek-Majdan, która wydała książkę poruszającą temat metody zapłodnienia in vitro. Dawna "Perfekcyjna pani domu" ma dwóch synów, którzy dzięki osiągnięciom medycyny przyszli na świat i stara się "odczarować" tę metodę w oczach jej przeciwników. Wellman również zetknęła się z problemem niepłodności i zdecydowała się na poruszające wyznanie. Jak sama przyznaje, w pewnym momencie walki "niemalże gardziła sobą".

Doświadczyłam w życiu niepłodności. Mimo że byłam młoda, w odpowiednim wieku, to jednak przez kilka lat nie udawało mi się zajść w ciąże. Powiem wprost: ten okres, kiedy staraliśmy się z mężem o dziecko, był dla mnie traumą. W pewnym momencie całkowicie się załamałam, miałam poczucie niespełnienia, mówiłam sobie, że jestem gorsza od innych. Doszło do tego, że niemalże gardziłam sobą, ciągle się oskarżałam: "Wszystkim się udaje, a tobie nie, jesteś beznadziejna" - opowiedziała z rozbrajającą szczerością prezenterka TVN.

Ostatecznie Dorota Wellman zaszła w ciążę mając 33 lata. Urodziła syna Jakuba, który pozostał jedynakiem. Z całą pewnością walka o macierzyństwo do dziś pozostaje dla niej ciężkim doświadczeniem, o którym pamiętać będzie całe życie.

To jedyne (dziecko - przyp. red.), które mam, jest upragnione, wyczekane i najbardziej kochane. Gdy urodził się Jakub, znów znalazłam sens w życiu. To był wybuch szczęścia. Do momentu, kiedy urodził się Kuba, prowadziłam rozrywkowe, egoistyczne i nieco bezsensowne życie. Sens pojawił się, gdy urodziłam. Wówczas zrozumiałam, że jest po co i dla kogo żyć. Ukochany syn w pewnym sensie wynagrodził mi wszystkie lata cierpień - przyznaje dziś Dorota. 

Przeczytaj więcej
Komentarze