Niewyobrażalny ból

Zachwycał w The Voice of Poland. Prywatnie cierpiał katusze

23.05.2019  14:28
Zachwycał w The Voice of Poland. Prywatnie cierpiał katusze
Zachwycał w The Voice of Poland. Prywatnie cierpiał katusze Fot: Natasza Mludzik/TVP/East News

Łukasz Łyczkowski był jednym z finalistów The Voice of Poland. Właśnie zdecydował się na wstrząsające wyznanie dotyczące jego życia prywatnego. Okazuje się, że artysta walczył z potwornym bólem.

Potworny ból, niezliczona ilość wypadków, choroba i ciężka praca - to wszystko sprawiło, że Łukasz Łyczkowski, finalista ósmej edycji programu The Voice of Poland - musiał przejść poważną operację kręgosłupa. Artysta, który należał do drużyny Tomasona i Barona i którego ostatecznie pokonała Marta Gałuszewska - przeszedł przez piekło.

Finalista The Voice of Poland przeżył piekło

Teraz Łukasz postanowił podzielić się ze swoimi fanami na Facebooku tym, co przypadło mu w udziale w ostatnich latach. Szokującym wyznaniem było to, że podczas nagrywania The Voice of Poland ciągle chorował. Nie upubliczniał tego w czasie finału, być może nie chciał, by ktokolwiek się nad nim litował.

W Voice of Poland ciągle chory, wymiotujący, cholera wie co mi było. Czasem myślę, że wbrew jakiejś wyższej sile ja ciągle wkurzam swoim śpiewaniem [pisownia oryginalna - przyp. red.] - napisał na swoim profilu.

Później Łyczkowski przyznał się, że w życiu miał dosłownie czarną serię rozmaitych wypadków. Jeden z nich, do którego doszło w 2015 roku - dosłownie cudem przeżył. Zawsze jednak w końcu wracał do śpiewania.

Który to już raz wstaję na nogi. Który to już raz trwa wyścig by stanąć przed Wami i wyśpiewać siebie. Bodajże w 2011 roku 3 dni przed X Factor z Soldami ląduję w gipsie od pasa w górę, rok później upadek z 1 piętra, złamana miednica, staw łokciowy, stopa rokowania 3 miesiące rekonwalescencji, a ja miesiąc później stoję na ,,Ku przestrodze" z Bastkiem, parę dni później śpiewam na Woodstocku.2014 złamany staw kolanowy a ja gram o kulach. 2015 wypadek samochodowy, czołowe zderzenie i ledwo uszedłem z życiem [pisownia oryginalna - przyp. red.] - od tego de facto rozpoczął swój wpis Łukasz.

To właśnie liczne obrażenia układu kostnego sprawiły, że artysta zaczął walczyć z niewyobrażalnym bólem. Nie pomagały mu już wszelkie środki przeciwbólowe, dlatego konieczna była operacja. Na szczęście się udała i chociaż Łyczkowski wygląda jeszcze blado - to na pewno znowu stanie na nogi.

Dzięki cudownemu zrządzeniu losu jestem po operacji kręgosłupa,wypadki i lata pracy na budowie zrobiły swoje. Od listopada usypiałem ból proszkami,zaciskałem zęby i ani razu nie odwołałem koncertu. Dlaczego? Bo tak to kocham i tylko to mam, walkę o siebie (...) Postaram się z całych sił zważając na ostrzeżenia lekarskie za 9 dni stanąć przed Wami i się Wam pokłonić [pisownia oryginalna - przyp. red.] - zakończył swoją historię.

Trzymamy kciuki, by Łukasza nie spotykały już kolejne przykre wypadki.

Przeczytaj więcej
Komentarze