18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

BIEDACZEK

Duda wstydzi się swych poczynań? TRAWIĄ GO WEWNĘTRZNE DEMONY

19.07.2021  07:57
Andrzej Duda boi się, że nie będzie mógł zakończyć prezydentury z podniesioną głową
Andrzej Duda boi się, że nie będzie mógł zakończyć prezydentury z podniesioną głową Fot: Artur BARBAROWSKI/East News

Strach zżera od środka panującego nam prezydenta. Andrzej Duda mierzy się z wewnętrznymi demonami i nie chce myśleć o przyszłości. Utrata władzy to dla niego najkoszmarniejsza wizja.

Andrzej Duda jest już prezydentem kadencję i jeden rok. Odkąd doszło do reelekcji, poświęca się bardzo dzielnie jeździe na nartach lub skuterze wodnym, opowiadaniu, jak przejechał do Grecji autem, albo że szczepionek się boi, ale mus to mus. W międzyczasie nazywany był "debilem", "durniem", "jełopem skończonym", wielokrotnie słyszał słowa "je*ać PiS" i zacięcie walczy z tymi wyzwiskami przed sądem - już kilka osób usłyszało wyroki skazujące za znieważenie głowy państwa

Prezydentura nie jest łatwa, mimo że tak naprawdę w Polsce Andrzej Duda wiele robić poza byciem nie musi. Jak sam przyznaje, ciągle się uczy, a poza tym musi być twardy, "albo umiesz, albo nie umiesz, jak nie umiesz, to znaczy, że się nie nadajesz" - podkreślał w niedawnym wywiadzie.

Andrzej Duda boi się, że nie wytrwa?

Teraz prezydent świętuje (ale tak serio, z tej okazji wziął sobie wolne od problemów państwa i pojechał na długie wakacje) rok reelekcji i jednocześnie coraz częściej jego myśli zaprząta czarnowidzenie. A co, jeśli nie wytrwa? Jeśli nie podoła?

Mam wyższe wykształcenie, nawet doktorat, wiele rzeczy w życiu robiłem. Jestem zdrowy, mam dwie ręce. Poradzę sobie

- mówił buńczucznie, acz jakby z przestrachem w rozmowie z tygodnikiem "Sieci".

Powiedział jednak też coś, co każe sądzić, iż jednak się boi, nastąpił moment zawahania, osłabnięcia, utraty wiary w siebie... Biedak nawet nie próbuje myśleć o tym, co będzie po kolejnych wyborach, gdy już stołek straci - to mogłoby być zbyt ryzykowne, całkowicie wytrącić go z równowagi, sprawić, że się podłamie i nie zakończy swej służby z podniesioną głową.

Mam obawę, że mogłoby to mnie rozpraszać i zaszkodzić mojej służbie prezydenckiej. Człowiek jest tylko człowiekiem, niekoniecznie trzeba się poddawać wszystkim próbom. Robię to, co do mnie teraz należy. A co będzie potem, będziemy się martwić, gdy przyjdzie ten moment - powiedział prezydent.

Swoją drugą kadencję chciałbym zakończyć z podniesioną głową. I nawet nie chodzi o to, by różni ludzie na mnie nie krzyczeli ani nie obsypywali wyzwiskami, dzięki czemu zyskują medialny poklask. Takie rzeczy się dzieją, trudno. Ale dla mnie najważniejsze jest to, co czuję [...] - oznajmił Andrzej Duda.

Czytaj także
Przeczytaj więcej