18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

skądś znamy to sformułowanie...

Ułaskawiona dilerka przerywa milczenie: AKT ŁASKI MI SIĘ NALEŻAŁ

Emilia Waszczuk
29.06.2022  10:41
Paulina P. przerywa milczenie: akt łaski mi się należał
Paulina P. przerywa milczenie: akt łaski mi się należał Fot: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER, Paulina P./Instagram

Akt łaski JEJ SIĘ PO PROSTU NALEŻAŁ. Paulina P. przerywa milczenie. Ułaskawiona przez prezydenta dilerka-celebrytka twierdzi, że nie zrobiła nic złego i winę zrzuca na nieuczciwe sądy oraz nielubiącą ją kuratorkę.

Prezydent Andrzej Duda zrobił wielki i spektakularny fikołek i ułaskawił młodą dilerkę narkotyków. Decyzji tej sprzeciwiał się sąd, a nawet Prokurator Generalny, mimo to prezydent z niezrozumiałych przyczyn postanowił dać kobiecie wolność. Swą decyzję tłumaczył względami humanitarnymi, a jako najważniejszy powód podał "ciężką sytuację rodzinną" skazanej.

Według ustaleń "Faktu" o żadnej ciężkiej sytuacji nie ma jednak mowy. Kobieta żyje w luksusie, niedawno wyszła za mąż, zarabia krocie i jest instagramową celebrytką, czasem zapraszaną nawet do telewizji. Skazana została za handel mefedronem, a przez kolejne lata wielokrotnie igrała z wymiarem sprawiedliwości. Co się wydarzyło w głowie i gabinecie prezydenta? I czy na jego decyzji zaważyła tajemnicza, odręcznie sporządzona notatka dołączona do akt?

Zobacz także

Ułaskawiona dilerka przerywa milczenie

Informacja o ułaskawieniu dilerki zszokowała opinię publiczną. Politycy opozycji domagają się wyjaśnień, wytłumaczenia sytuacji oczekują też obywatele. Andrzej Duda i Kancelaria Prezydenta jednak milczą. Głos zabrała za to sama ułaskawiona Paulina P. Kobieta zdecydowała się na rozmowę z "Faktem" - tym samym medium, które ujawniło jej oburzającą historię występków i dziwną decyzję prezydenta. Co ma na swoją obronę? Twierdzi, że AKT ŁASKI JEJ SIĘ PO PROSTU NALEŻAŁ.

Oczywiście, że mi się należał. Przecież ja się przyznałam, zapłaciłam grzywnę, żyłam według prawa. Tak jak powiedziałam i tak jak powinnam. Pracowałam, nie robiłam niczego złego. Od tego czasu pracuję uczciwie i nie wchodziłam w konflikty z prawem

- mówi pewna swego kobieta.
Paulina P. zapewnia, że ani ona, ani jej bliscy, ani nawet adwokaci nie mają żadnych powiązań z prezydentem czy Kancelarią Prezydenta. Twierdzi też, że w jej sprawie uczestniczył Sąd Najwyższy, który nie dopełnił obowiązków i nie zapoznał się z jej aktami. Żadnych dowodów na to oczywiście nie ma, ona uważa jednak, że istnieją. Gdzie? Nie wiadomo. Smaczku dodaje fakt, że Sąd Najwyższy nie uczestniczy w procedurze ułaskawienia. NIGDY.

Paulina P.: kuratorka się na mnie uwzięła

Dilerka-ceebrytka zapewnia też, że nigdy nie powinna trafić do więzienia, a fakt, że sąd ostatecznie odwiesił jej karę i wezwał do stawienia się w areszcie śledczym, to wina kuratorki. - Ta pani kurator mnie nie lubiła. Ja nawet nie wiedziałam, że ona mnie tak nienawidzi - żali się Paulina P. Twierdzi też, że nie wiedziała o toczącej się przeciw niej sprawie.

Jednym z argumentów, jakie w sądzie przytaczała obrona Pauliny P. był fakt, że jej mąż również ma do odbycia karę za handel narkotykami i to w dużo większym wymiarze - ponad cztery lata. Gdyby trafił za kratki, nie byłoby komu zaopiekować się dziećmi. Problem w tym, że Paweł P., mąż ułaskawionej dilerki, pozostaje na wolności. Dlaczego? Tego kobieta wyjaśnić nie potrafi. - Było składane na coś zażalenie i do momentu rozpatrzenia zażalenia zostało to wstrzymane - tłumaczy kobieta. Mężczyzna w ubiegłym roku przeszedł operację, w związku z czym zawieszono mu wyrok do 29 marca 2022. Nadal jest jednak na wolności.

Kolejny argument, jaki przytacza Paulina P., to jej zły stan psychiczny. Twierdzi, że cierpiała na ciężką depresję po stracie ojca. Ponownie jednak - nie ma o tym ani słowa w jej aktach.