18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Przynieś, podaj, pozamiataj

Bojowe zadania ochrony Kurskiego. Karmią kota, robią zakupy, pranie

16.12.2021  09:15
Ochroniarze Kurskiego robią pranie, zakupy i karmią kota
Ochroniarze Kurskiego robią pranie, zakupy i karmią kota Fot: Beata Zawadzka/East News

Prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu od trzech lat przysługuje ochrona. Pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo regularnie otrzymują bojowe zadania takie jak między innymi karmienie kota prezesa, robienie zakupów, prania czy śledzenie polityków opozycji.

"Gazeta Wyborcza" ujawniła szokujące fakty na temat ochrony prezesa Telewizji Polskiej, która została utworzona w 2019 roku. Jak ustalili dziennikarze, osoby dbające o bezpieczeństwo Jacka Kurskiego mogą liczyć na wynagrodzenie w wysokości 11 tysięcy złotych brutto (ok. 8 tys. na rękę). Do tego dochodzą pakiety socjalne, ochrona medyczna oraz okolicznościowe nagrody, których jest całkiem sporo.

Co robią ochroniarze Jacka Kurskiego?

Jeden z pracowników TVP w rozmowie z "Wyborczą" poinformował, że początkowo ochrona rzeczywiście była wykorzystywana do pilnowania bezpieczeństwa Jacka Kurskiego, lecz z czasem osoby te stały się chłopcami na posyłki. Zaskakujące "rozkazy" oprócz Kurskiego wydaje też jego żona.

Kiedy była w szpitalu, przed urodzeniem dziecka, niemal codziennie któryś z nas w godzinach pracy zawoził jej obiady. Prezes dawał nam na to prywatną kartę lub gotówkę, ale za paliwo płaciła telewizja. Korzystaliśmy z karty Flota. Można było nią płacić bez limitów, wyłącznie na stacjach Orlenu. Któregoś dnia padło polecenie od prezesa: ‘Weźcie z Kaprysa [bar przy Woronicza - przyp. red.] dwie kanapki i zawieźcie Asi do domu’. Bułki służbowym autem małżonce prezesa zawiózł kierowca. To 20 km w jedną stronę, w godzinach szczytu prawie godzina drogi - mówi "GW" anonimowy rozmówca.

Ochroniarze otrzymują polecenia zrobienia zakupów lub zawiezienia brudnych ubrań do pralni. Gdy Kurscy wyjeżdżają na urlop, pracownicy ochrony zobowiązani są do karmienia ich kota.

Joanna Kurska nie używa pralki. Raz, czasem dwa razy w tygodniu zostawia nam wór lub dwa worki brudnych ubrań - opowiada jeden z rozmówców "Wyborczej".

Jak relacjonują rozmówcy "GW", Jacek Kurski zlecał też swojej ochronie obserwowanie polityków opozycji czy dziennikarzy. Podczas kampanii prezydenckiej pracownicy dostali rozkaz śledzenia Rafała Trzaskowskiego, by "dowiedzieć się jaką ochronę ma kandydat PO na prezydenta". Na celowniku była też dziennikarka "Gazety Wyborczej" Agnieszka Kubik.

Część "bojowych zadań" ochrony Jacka Kurskiego dotyczyła jego syna. Pracownicy mieli zawozić go na basen lub odbierać z lotniska czy dworca. TVP nie komentuje tych doniesień, natomiast po publikacji tekstu, kilku rozmówców wycofała się ze swoich zeznań.