Męczył się bardzo

Tusk nie będzie prezydentem bo ma traumę. "Siedzi w nim od lat"

06.11.2019  15:30
Tusk nie będzie prezydentem bo ma traumę. "Siedzi w nim od lat"
Tusk nie będzie prezydentem bo ma traumę. "Siedzi w nim od lat" Fot: WITOLD ROZBICKI/REPORTER

Donald Tusk poinformował Polaków, że nie zamierza kandydować na prezydenta. Okazuje się, że powodem jego decyzji jest straszna trauma sprzed lat.

Donald Tusk od jakiegoś czasu pojawiał się w głosach rodaków, jako dobry, potencjalny kandydat w wyborach prezydenckich 2020. Polityk przewijał się w sondażach i wyglądało na to, że ma spore szanse na wygraną.

Niemniej, Tusk podjął zupełnie inną decyzją. Ogłosił już oficjalnie, że nie będzie kandydował. 

Donald Tusk nie radzi sobie z traumą 

Jak się okazuje, powodem decyzji polityka, który ma na koncie ogromne sukcesy polityczne z okresu swojej działalności w Brukseli, jest ogromna, nieprzerobiona trauma sprzed lat. Donald Tusk nigdy nie pogodził się z przegraną w 2005 roku, kiedy w wyborach prezydenckich pokonał go Lech Kaczyński.

Gdy o 20:00 Donald usłyszał z telewizora, że przegrał, miał łzy w oczach. Nie spodziewał się tego. Mieliśmy trochę wcześniej wyniki szacunkowe i była nadzieja, że te 3 proc. uda się odrobić. Skończyło się jednak dramatem Donalda. Przez kilka miesięcy po wyborach było z nim kiepsko. Miał kilka momentów załamania. Ta porażka tkwi w nim do dziś, bo była najbardziej bolesna. W pewnym stopniu tylko złagodziły ją tylko późniejsze wygrane

- zdradził WP polityk związany z Platformą Obywatelską. 

Donald Tusk miał prawo być wtedy rozczarowanym. Sondaże wskazywały, że to on wygra wybory prezydenckie. Dosłownie w ostatniej chwili szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Lecha Kaczyńskiego, który wygrywając, wypowiedział do swojego brata, Jarosława - pamiętne słowa:

Panie prezesie, melduję wykonanie zadania

W tamtym czasie szefem sztabu wyborczego Tuska był Jacek Protasiewicz. On również potwierdza, że dla polityka była to porażka nieznośna i stała się początkiem tragicznej traumy.

Ta porażka w nim siedzi. Trudno się dziwić. W piątek, tuż przed wyborami, wszystkie sondaże poza jednym dawały mu wygraną. Sam później powtarzał, że gdyby nie ta porażka, to później nie byłoby tylu zwycięstw. Ale na pewno wiąże się z dużą traumą

- mówił Protasiewicz.

Sam Tusk prawdopodobnie martwi się, że teraz historia miałaby szansę się powtórzyć i mimo jego niebywałych sukcesów i zdolności politycznych - przegrałby z Andrzejem Dudą. 

Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążona bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem obciążony od czasów, kiedy byłem premierem

- tak oficjalnie argumentował to Donald Tusk.

Współczujecie mu? 

Przeczytaj więcej
Komentarze