18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

ojoj

Doradca Dudy miażdży prezydenta i debatę w TVP. To koniec?

18.06.2020  09:00
Doradca Dudy miażdży prezydenta i debatę w TVP. To koniec?
Doradca Dudy miażdży prezydenta i debatę w TVP. To koniec? Fot: ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER

Kolejne złe wiadomości dla Andrzeja Dudy. Jego była doradczyni... nie zamierza na niego głosować. W Radio Zet oznajmiła, że jest zbyt związany z polityką rządu i skrytykowała jego kampanię.

Andrzej Duda ma coraz większe kłopoty. Po nienawistnych atakach na LGBT  prezydentowi spadają notowania. Nie pomogła nawet jawnie uszyta pod niego  "debata" prezydencka w TVP, w której wypadł co najmniej blado. Nawet widzowie TVP orzekli, że starcie z kontrkandydatami przegrał.

O debacie, kampanii prezydenckiej i samym Dudzie, rozmawiała w Radiu ZET jego - była już - doradczyni Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. Kobieta jeszcze niedawno zażarcie broniła prezydenta. W pewnym momencie została jednak oskarżona o gryzienie politycznych przeciwników i chwilę później ze sztabu Dudy wyleciała.

Doradca miażdży Dudę

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło pojawiła się w "Gościu Radia ZET" gdzie nie szczędziła słów kampanii prezydenckiej i Andrzejowi Dudzie. Kobieta zdradziła, że w sztabie Andrzeja Dudy panowały twarde zasady - jedna z nich - brak rozmów z "nieprzychylnymi mediami".

Przepraszam wszystkich dziennikarzy, z którymi nie mogłam porozmawiać ze względu na takie, a nie inne wskazania sztabu medialnego - powiedziała na antenie.

Turczynowicz-Kieryłło wyznała, że cała kampania Andrzeja Dudy była mocno powiązana z polityką rządu. Nie było w niej miejsca na indywidualizm kandydata, jego pomysły i świeże pomysły członków sztabu.

Zawsze byłam za silną prezydenturą. Za tym, żeby prezydent eksponował poglądy ważne dla narodu, a nie dla określonej opcji politycznej. W takim kierunku prezydentowi doradzałam i to była moja misja  - mówi Turczynowicz-Kieryłło.

Była doradczyni Andrzeja Dudy twierdzi, że ataki na społeczność LGBT+ to poważny błąd sztabu Dudy i nie rozumie, jak można było posunąć się do czegoś takiego. Jej zdaniem wszyscy ludzie są równi i należy im się szacunek. Do takiego podejścia miała też w swojej pracy namawiać prezydenta - wręcz odniosła wrażenie, że jest człowiekiem tolerancyjnym.

Debata w TVP "spolaryzowana"

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło powiedziała głośno to, co od środowego wieczoru powtarza wielu Polaków - debata prezydencka TVP była mocno nieudana i zdecydowanie ustawiona "pod Andrzeja Dudę" i atak w Rafała Trzaskowskiego

Debata mnie rozczarowała jeśli chodzi o organizację. Spodziewałam się trudnych, poważnych pytań, w których trakcie kandydaci będą mogli wykazać się wiedzą, pokazać, czy mają charyzmę - powiedziała Turczynowicz-Kieryłło.

Debata była przeglądem cierpień polskiego społeczeństwa, pokazała, jak jest spolaryzowane i polaryzacja była bardzo silnie akcentowana. Trudno w ogóle w takiej sytuacji oceniać zdolności kandydatów - dodała.

O Andrzeju Dudzie powiedziała, że "zaprezentował swój stały program, nihil novi, na bardzo przyzwoitym poziomie".Stwierdziła też, że nie sądzi, by znał treść pytań przed debatą. Nie znaczy to jednak, że był na tej samej pozycji, co jego przeciwnicy.

Nie sądzę, by znał pytania. Były jednak one takim samograjem dla niego. To były zagadnienia, które codziennie omawia ze swoimi doradcami - oznajmiła.

Więcej czasu była doradczyni prezydenta poświęciła Rafałowi Trzaskowskiemu, który jej zdaniem od początku był na przegranej pozycji, a poradził sobie świetnie.

Myślę, że był przejęty tą debatą. Głównie z tego powodu, że wchodził do jaskini lwa. Dużą odwagą było już przyjęcie zaproszenia - mówi Turczynowicz-Kieryłło. - chyba wziął debatę na klatę. Te piłki były wystawiane ewidentnie pod niego.

Gdyby debata była zorganizowana w taki sposób, który pozwalałby na interakcje między kandydatami, to mogłaby być game changerem - dodała.

Turczynowicz-Kieryłło nie zdradziła, na kogo zagłosuje w wyborach prezydenckich. Z jej wypowiedzi jasno wynika jednak, że nie będzie to Andrzej Duda.

Mnie jest na pewno cały czas bliżej do formuły silnej, niezależnej prezydentury, która czerpie z wartości danego środowiska, ale się od niego nie uzależnia. Prezydent nie staje się zakładnikiem kolegów z partii  - oznajmiła.

Przeczytaj więcej
Komentarze