kolejna afera

Dowody z wypadku Szydło zniszczone specjalnie? "Skandal!"

Emilia Waszczuk
19.09.2019  13:51
Dowody z wypadku Szydło zniszczone specjalnie? "Skandal!"
Dowody z wypadku Szydło zniszczone specjalnie? "Skandal!" Fot: STEFAN MASZEWSKI/REPORTER

Eksperci z Biura Ekspertyz Sądowych informują, że nie da się odzyskać danych z nośnika, będącego dowodem w sprawie wypadku Beaty Szydło w Oświęcimiu. Ktoś zadbał o to, by płytę zniszczyć?

Luty 2017 roku. Kolumna rządowa, z ówczesną premier Beatą Szydło, ulega wypadkowi w Oświęcimiu. Udział w nim bierze także młody kierowca seicento, Sebastian Kościelnik. Kto zawinił? Strona rządowa uparcie twierdzi, że to nie oni. 21-letni kierowca również nie przyznaje się do winy. A część dowodów w sprawie... zostaje zniszczona.

Jedna z płyt, na której znajdował się zapis z monitoringu, mogący pomóc ustalić świadka zdarzenia, została uszkodzona. Przez kogo? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że uległa "uszkodzeniu mechanicznemu", a dokładniej, została przełamana.

Płyta DVD z zapisem z monitoringu z ulicy Prusa posiada uszkodzenie w postaci pęknięcia w jej centralnej części, co skutkowało odstąpieniem przez biegłych od odczytania jej zawartości

- informowała już w 2017 roku PO w Krakowie.

Mimo to eksperci  z Biura Ekspertyz Sądowych w Lublinie podjęli się próby odczytania nagrania. Niestety, bezskutecznie. Ostatecznie orzekli właśnie, że przez uszkodzenie nośnika, jest to niemożliwe.

Wypadek Beaty Szydło w Oświęcimiu

Ważny dowód?

Całą sytuacją oburzony jest obrońca Sebastiana Kościelnika, który twierdzi, że bez tego nagrania, on i jego klient utracili właśnie szansę zidentyfikowania ważnego świadka wypadku.

Jest wysoce prawdopodobne, jeśli nie graniczące z pewnością, że na tym nagraniu musiał być zarejestrowany samochód, który zatrzymał się bezpośrednio za Sebastianem tuż przed wypadkiem, a później na polecenie funkcjonariuszy ówczesnego BOR został przekierowany do natychmiastowego odjazdu w ulicę Orzeszkowej

- mówi Władysław Pociej.

Musiał zatem dojechać do skrzyżowania 300 metrów dalej, które było objęte tym monitoringiem. Być może jest inaczej i nie mam racji, ale w moim przekonaniu bardzo prawdopodobne jest, że utraciliśmy możliwość ustalenia kierowcy tego samochodu, bezpośredniego świadka zdarzenia

- dodaje (TVN24).

Zupełnie innego zdania jest prokuratura, która uparcie utrzymuje, że zniszczenie dowodów nie jest ważne, bo i nośnik nie mógł zawierać żadnego istotnego dla sprawy nagrania.

Co ciekawe, po wypadku przesłuchano kilkudziesięciu świadków - wszyscy, oprócz jednego zeznali, że kolumna rządowa miała wyłączone światła i sygnały dźwiękowe. Biegli utrzymują jednak, że wyłącznym sprawcą wypadku jest kierowca seicento, który źle ocenił sytuację na drodze.

Walka z "państwem PiS"

Jak skończy się sprawa? Póki co interweniuje w niej PO. Agnieszka Pomaska oznajmiła w czwartek w Sejmie, że złoży do prokuratury... zażalenie na prokuraturę.

Doszło do rzeczy niebywałej, skandalicznej, brakuje słów. Tutaj chodzi o konkretną osobę, młodego człowieka, Sebastiana Kościelnika, kierowcę seicento, któremu chce się złamać życie - powiedziała. - chcemy wyraźnie powiedzieć. W starciu z państwem PiS, każdy w Polsce może być na miejscu Sebastiana - dodała.

Przeczytaj więcej
Komentarze