aż orzełek spadł na głowę

Zmasakrowali wybory. Mężczyzna z bronią, kobieta na pełnym gazie

13.10.2019  17:24
Zmasakrowali wybory. Mężczyzna z bronią, kobieta na pełnym gazie
Zmasakrowali wybory. Mężczyzna z bronią, kobieta na pełnym gazie Fot: KAROLINA MISZTAL/REPORTER

Seria niefortunnych zdarzeń w komisjach wyborczych w Polsce. Od rana odnotowano już kilkadziesiąt przypadków łamania ciszy wyborczej i kilka poważnych incydentów. W tym wniesienie do lokalu wyborczego broni.

Warszawa, godzina chwilę przed siódmą rano. Członek jednej z komisji wyborczych nie zdążył nawet zacząć pracy, bo zaraz zajęła się nim policja.

Mężczyzna stwierdził, że pilnując przebiegu głosowania, nie może czuć się bezpieczny. Święcie przekonany o tym, że coś mu grozi, zabrał ze sobą pistolet. A życzliwi koledzy z komisji donieśli o tym władzom.

Jak się okazało, pan pozwolenie na broń posiada, ale pracy i tak nie rozpoczął. Przewodniczący komisji, w której miał zasiąść, odwołał go ze stanowiska, a pana z bronią z lokalu wyprowadziła policja - sam zrobić tego nie zamierzał.

Na pełnym gazie

Inny lokal wyborczy, w innej części Polski, również miał ciężki poranek. W powiecie jędrzejowskim 35-letnia kobieta chciała przewodniczyć komisji wyborczej na rauszu. Kompletnie pijana zgłosiła się do pracy, miała ponad promil alkoholu we krwi.

Dostaliśmy rano informację, że kobieta, która rano zgłosiła się do pracy w jednej z komisji wyborczych w powiecie jędrzejowskim, może być pod wpływem alkoholu. Policjanci pojechali na miejsce. Po badaniu na zawartość alkoholu okazało się, że kobieta -  przewodnicząca tej komisji - miała ponad promil alkoholu w organizmie

- powiedział Michał Kowalczyk z Komendy Powiatowej Policji w Jędrzejowie.

To jednak nie koniec incydentów. Być może z przemęczenia, namiaru polityki i ciężkich emocji, być może z przypadków łamania ciszy wyborczej - w jednym z lokali spadło godło.

Co gorsza, orzełek upadł na głowę - gdy spadał ze ściany, trafił akurat we wchodzącego do sali wyborcę.

Pan został opatrzony na miejscu i na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Jak informuje TVN Warszawa, mężczyzna nie chciał, by wzywano do niego karetkę.

Przeczytaj więcej
Komentarze