18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Prezes wyleci z rządu?

Kamiński jak buldog Kaczyńskiego: "WEŹCIE MNIE, A NIE JEGO"

Emilia Waszczuk
19.11.2020  13:27
Mariusz Kamiński bierze na siebie winy Jarosława Kaczyńskiego?
Mariusz Kamiński bierze na siebie winy Jarosława Kaczyńskiego? Fot: Piotr Molecki/East News

Nikt nie może liczyć na takie oddanie, jak Jarosław Kaczyński. W czwartek prezesowi PiS zagrożono utratą funkcji wicepremiera. Od razu przybiegł Mariusz Kamiński i wziął wszystkie winy na siebie.

Gorąco w Sejmie w czwartek. Posłowie obradują drugi dzień z rzędu, a uwaga Polski skupia się na środowym strajku kobiet i brutalności policji wobec protestujących. W Warszawie doszło bowiem do rzeczy oburzających. Nie dość, że policja otoczyła zebranych, po czym zaatakowała ich gazem, to jeszcze wysłała między demonstrantów ubranych jak kibole funkcjonariuszy. Wyglądający i zachowujący się jak chuligani, z opaskami na twarzach "policjanci", bili ludzi pałkami teleskopowymi, teraz zaś tłumaczą, że ktoś naruszał ich nietykalność. Problem w tym, że byli nieoznakowani i nikt nie miał prawa domyślić się, że są STRÓŻAMI PRAWA i przyszli tam CHRONIĆ, a nie wzniecać zamieszki i TORTUROWAĆ.

Popychanie policjantów, szarpanie, uderzanie drzewcem od flagi, a nawet, w przypadku widocznego na nagraniu mężczyzny z plecakiem, atakowanie funkcjonariuszy miotaczem gazu, to wczorajsze zachowania części protestujących. Później takie osoby mówią o agresji ze strony policjantów

- tłumaczy się dziś stołeczna policja. A my pytamy, tak całkiem poważnie: na zamieszczonym przez nich na Twitterze nagraniu widać umundurowanych policjantów, czy grupę mężczyzn z pałkami, wyglądających i zachowujących się jak bandyci?

Jarosław Kaczyński wyleci z rządu?

Odbiegliśmy nieco od tematu, musimy się jednak usprawiedliwić - agresja policji ma duży związek z Jarosławem Kaczyńskim i jego bytnością w rządzie. Prezes PiS jest bowiem wicepremierem do spraw bezpieczeństwa i nadzoruje ministerstwa odpowiedzialne za sprawiedliwość i prawo w Polsce. Ale mocno po swojemu, tzn.: tłuczmy tych, których nie lubimy, chrońmy swoich.

W środę wieczorem Jarosław Kaczyński krzyczał w Sejmie, że opozycja ma krew na rękach. Dziś to politycy opozycji - i to z różnych frakcji - o krew na rękach oskarżają Jarosława Kaczyńskiego. Pociągnięciem do sprawiedliwości groził już między innymi Włodzimierz Czarzasty (polityk oskarża policję o naruszenie nietykalności, a policja jego o pobicie policjanta - pokazali nawet wideo, z którego nic nie wynika - dołączamy je pod artykułem), później Barbara Nowacka, a na koniec Borys Budka, który zapowiedział Trybunał Stanu dla szefa PiS.

Gdy posłowie w czwartek znaleźli się w Sejmie, przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej wystąpił z wnioskiem o odwołanie Jarosława Kaczyńskiego z funkcji wicepremiera do spraw bezpieczeństwa. Argument? Nie dość, że doprowadził do sytuacji, gdy w czasie pandemii obywatele wychodzą z domów strajkować, to jeszcze sprawił, że protesty te są pacyfikowane, a policjanci jak bandyci atakują demonstrantów.

Jako Koalicja Obywatelska przygotowaliśmy wniosek o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego w związku z działaniami wobec protestujących kobiet. Chcemy, by tutaj stanął wicepremier Kaczyński, odpowiedzialny za bezpieczeństwo i wytłumaczył się przed Polakami za bezprawne działanie wobec protestujących kobiet - mówił szef PO Borys Budka w Sejmie.

Niestety nic z tego - pan Kaczyński w czwartek się wystraszył i do pracy nie przyszedł (głosuje zdalnie), co nie umknęło uwadze opozycji. - Dzisiaj (wicepremier Jarosław Kaczyński) nie ma odwagi przyjść do Sejmu. Po tylu latach niszczenia Polski, pan Kaczyński będzie musiał stanąć tu i odpowiadać na nasze pytania - powiedział Budka.

Szef MSWiA broni Kaczyńskiego: weźcie mnie, nie prezesa

Na oskarżenia opozycji i groźbę pozbawienia Jarosława Kaczyńskiego funkcji wicepremiera, odpowiedział w Sejmie szef MSWiA. Wierny poseł prezesa, Mariusz Kamiński, stanął w obronie swego wodza i zakomunikował: on jest niewinny, weźcie mnie, zamiast niego!

Ten wniosek jest źle skierowany. To ja od samego początku, jako minister spraw wewnętrznych, w pełni codziennie sprawuję realny nadzór nad formacjami mi podległymi, w tym nad polską policją. To ja mogę być rozliczany i będę rozliczony przez wysoką izbę, bo jak każdy minister jestem gotów poddać się procedurom demokratycznym - oznajmił Mariusz Kamiński.

A tu jeszcze obiecane nagranie, na którym ponoć widać, jak Włodzimierz Czarzasty pobił policjanta:

Przeczytaj więcej
Komentarze