18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

czarne chmury nad prezesem

KACZYŃSKI STRACI DOM?! "Nie jest człowiekiem majętnym"

Emilia Waszczuk
13.04.2022  12:36
Jarosław Kaczyński straci dom?
Jarosław Kaczyński straci dom? Fot: Tomasz Jastrzębowski/REPORTER

Jarosław Kaczyński nabałaganił i sam sobie narobił kłopotów. Teraz pełnomocnik polityka grzmi rozpaczliwie: źli ludzie chcą wyrzucić prezesa na bruk. Ile w tym prawdy?

Nad Jarosławem Kaczyńskim zawisła groźba utraty ukochanego azylu, miejsca, w którym spędził całe życie, przespał stan wojenny, ukrywał się przed protestami kobiet, miejsca, którego strzegły i strzegą zastępy policji i ochroniarzy. Willa na warszawskim Żoliborzu przepadnie? Prawnik polityka z przerażeniem patrzy w przyszłość i grzmi: źli ludzie chcą pozbawić mego klienta mieszkania!

Prawda jest taka, że domu Jarosław Kaczyński raczej nie straci, a czarnowidztwo prawników wygląda jak granie na emocjach. Prezes PiS wszedł w zatarg z prawem i teraz osoba przez niego pokrzywdzona chce zadośćuczynienia. Nie żąda jednak pieniędzy, a przeprosin. Takich, które zwykłego, szarego Polaka kosztowałyby majątek. Jarosława Kaczyńskiego mogą kosztować tyle, co nic.

Pegasus, wykradzione SMS-y i pomówienia

Ale od początku. Kto kogo obraża, kto od kogo czego żąda, kto co może stracić? Sprawa sięga roku 2019, gdy Krzysztof Brejza (był wtedy szefem sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego) padł ofiarą podsłuchów. Jak donosi agencja prasowa Associated Press, jego telefon został wtedy aż 33 razy zainfekowany systemem szpiegowskim Pegasus.

Gdy doniesienia o podsłuchach obiegły Polskę, PiS najpierw wszystkiemu zaprzeczało i kpiło. Później przyszedł przełom - sam Jarosław Kaczyński przyznał, że Polska Pegasusa kupiła. Zapewniał jednak, że nie po to, by szpiegować politycznych przeciwników.

Żaden Pegasus, żadne służby, żadne jakieś tajnie pozyskane informacje nie odgrywały w kampanii wyborczej w roku 2019 żadnej roli. Przegrali, bo przegrali, nie powinni dziś szukać takich usprawiedliwień. Te wszystkie opowieści pana Brejzy są puste, nic takiego nie miało miejsca. Przypominam, że on sam pojawia się w sprawie inowrocławskiej w poważnym kontekście, jest tam podejrzenie poważnych przestępstw. Z wyborami nie miało to nic wspólnego

- powiedział Jarosław Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem "Sieci".

I tu pojawia się kolejny problem. Wspomniana afera inowrocławska to jak na razie wyłącznie pomówienia. Zdaniem Brejzy prezes dopuścił się przestępstwa, zarzucając mu łamanie prawa, a nie przedstawiając na to żadnych dowodów.

Co zabawne, Jarosław Kaczyński oskarżenia wobec Krzysztofa Brejzy wysnuwa na podstawie... materiału TVP, w którym Samuel Pereira tak połączył wykradzione (za pomocą Pegasusa!) SMS-y, żeby wskazywały na winę polityka PO. W jedno połączył kilka różnych wiadomości wysyłanych w różnym czasie i kontekście. Jedna z przedstawionych w materiale TVP wiadomości była... SMS-em który Brejza dostał. Pereira przekonywał, że to polityk PO go napisał.

Krzysztof Brejza za manipulacje i oskarżenia pozwał TVP w procesie cywilnym. Ale wróćmy do Jarosława Kaczyńskiego.

Kaczyński pozwany. Zbankrutuje?

Za słowa o udziale w aferze fakturowej w Inowrocławiu Krzysztof Brejza żąda od Jarosława Kaczyńskiego przeprosin - informuje Onet.pl. Tekst miałby zostać opublikowany w prorządowych mediach - tygodniku "Sieci" i portalu wPolityce.pl. W przypadku gazety przeprosiny powinny pojawić się na trzeciej stronie. W internecie mają być widoczne na stronie przez 48 godzin.

Jarosław Kaczyński i jego prawnicy oczywiście zgodzić się na to nie zamierzają. I tu zaczyna się historia o bezwzględnym Brejzie, pozbawionym sumienia polityku, który chce biednego staruszka pozbawić domu. Obrońca prezesa PiS twierdzi, że Jarosław Kaczyński nie należy do ludzi bogatych, cały jego majątek stanowi dom na Żoliborzu, zarabia za mało, by zapłacić za publikację przeprosin, a ta miałaby kosztować kilka milionów złotych!

Funkcja roszczenia niemajątkowego winna ograniczyć się do kompensacji. W niniejszej sprawie finalnie prowadzić może do zrujnowania sytuacji majątkowej pozwanego. Sytuacja, w której pozwany, aby odwrócić skutki swojej wypowiedzi, będzie zmuszony do sprzedaży domu i postawiony w sytuacji bankructwa, w żadnej mierze nie godzi się z funkcją i celami ochrony dóbr osobistych. Pozwany nie jest osobą majętną. W zasadzie jedynie dom, w którym zaspokaja swe potrzeby mieszkaniowe, jest jedynym liczącym się składnikiem majątkowym

- pisze obrońca Jarosława Kaczyńskiego, mecenas Bogusław Kosmus.

Czy faktycznie przeprosiny na łamach "Sieci" i wPolityce.pl zrujnowałyby finanse Jarosława Kaczyńskiego? To raczej wątpliwe. Jak zaznacza Dorota Brejza - zawodowo pełnomocniczka, a prywatnie żona Krzysztofa Brejzy - media, w których przeprosiny mają się ukazać, są prorządowe, Jarosław Kaczyński jest tam traktowany priorytetowo, reklamy finansowane przez spółki skarbu państwa stanowią w nich aż 40 procent rocznych przychodów, a sam Kaczyński zawsze może liczyć na wielkie ulgi.

- Zaprzyjaźnione z politykiem media, udzielają mu – przy wykonaniu orzeczenia sądowego polegającego na publikacji przeprosin – znaczących, nawet 90 proc. bonifikat od oficjalnego cennika. Niektóre media czynią to nawet za darmo - informuje Dorota Brejza.

Oficjalne przeprosiny, zdaniem pełnomocnika Kaczyńskiego, mogą kosztować kilka milionów złotych, ale to raczej mocno naciągana kwota. W rzeczywistości podobne przedsięwzięcie może opiewać na kilkadziesiąt, a maksymalnie kilkaset tysięcy złotych. Oczywiście bez zniżek. Jednocześnie - jak zauważa Dorota Brejza - Jarosławowi Kaczyńskiemu ciężko zarzucić biedę. Polityk pobiera olbrzymią emeryturę, dostaje też pieniądze z tytułu pracy w Sejmie i rządzie, oraz nieopodatkowana dietę. W 2020 roku zarobił łącznie około 230 tysięcy złotych, czyli około 20 tysięcy złotych miesięcznie NA RĘKĘ.